eGospodarka.pl

eGospodarka.plGrupypl.comp.pecet › Re: Partycjonowanie dysku
Ilość wypowiedzi w tym wątku: 11

  • 1. Data: 2017-06-12 07:44:15
    Temat: Re: Partycjonowanie dysku
    Od: Jan Stożek <c...@c...pl>

    Po głębokim namyśle Eneuel Leszek Ciszewski napisał w Sunday 11 of
    June 2017 18:24:

    >> Wykonać klon wirtualki to kilkadziesiąt sekund.
    >
    > Chyba klonując DOSową maszynę.

    Dowolną.

    Klon, to nie kopia, tylko coś w rodzaju kopii wirtualnej
    powiązanej z oryginałem. Technicznie rzecz biorąc tworzy się migawkę
    zawierającą aktualny stan maszyny klonowanej i zapisuje pliki
    konfiguracyjne nowej maszyny - i rzeczywiście trwa to kilkadziesiąt
    sekund łącznie z wyklikaniem wszystkiego. Nowa maszyna wirtualna
    odwołuje się do starej, a na swoich "dyskach" zapisuje tylko zmiany w
    stosunku do oryginału.

    >> Wykonać klon rzeczywistej maszyny, to kilkadziesiąt minut.
    >
    > Raczej nie?
    >
    > - Można klonować malutki VK w kilka sekund.
    >
    > (tuż po kupnie tego laptopa klonowałem VK dziesiątki
    > razy -- teraz czas na kasowanie tych klonów; tuż po
    > kupnie było dobrze, ;) bo było dużo miejsca (1TB) na
    > pustym dysku)

    A to był klon czy migawka?

    >> Klon witualki można zrobić w trakcie jej pracy.
    >
    > W trakcie pracy klonowanego VK?

    Tak.

    >>> IMO jedyną zaletą jest koszt oddzielnego ,,komputera''.
    >>> Zaleta ta opłacona jest szybkością (wolnością?) pracy.

    Wirtualizacja ma bardzo dużo zalet. Na przykład dzięki
    całkowitemu odklejeniu konfiguracji wirtualnego sprzętu od sprzętu
    fizycznego możesz w dowolnym momencie przenieść maszynę wirtualną z
    jednego komputera fizycznego na inny - także w czasie pracy. Na
    fizycznych maszynach tego nie zrobisz jeżeli nie masz identycznej
    konfiguracji, albo przynajmniej jest to bardziej skomplikowane i
    czasochłonne - bo trzeba potem przeinstalować bazylion driverów, a
    niektóre systemy (np. Windows) potrafią w ogóle nie wstać w takiej
    sytuacji. W przypadku VM nie ma to znaczenia, bo komunikacją ze
    sprzętem zajmuje się oprogramowanie hosta, natomiast VM "widzi"
    konfigurację sprzętu określoną w jej konfiguracji, a nie przez
    fizyczny sprzęt. Ergo: kupujesz dowolny serwer dowolnej firmy,
    uruchamiasz platformę wirtualizacji i możesz przenieść wszystkie
    działające maszyny wirtualne bez żadnych zmian.

    VM mają wbudowane mechanizmy migawek - można zapisać aktualny
    stan maszyny, coś wypróbować, a w razie potrzeby - jednym kliknięciem
    się wycofać. Mogę też zawiesić działanie maszyny wirtualnej (z
    dokładnością do cyklu zegara maszynowego i stanu rejestrów procesora),
    zapisać go na później i wznowić wtedy, kiedy jest mi potrzebna. W
    przypadku maszyn fizycznych jest to możliwe tylko wtedy, kiedy taka
    możliwość jest zawarta w systemie operacyjnym. Mogę łatwo przestawić
    zegar udając, że jest inna pora albo spowolnić czy przyspieszyć upływ
    czasu w stosunku do rzeczywistości.

    Na komputerze domowym używam maszyn wirtualnych do testowania
    oprogramowania przed instalacją (jeżeli mi się nie spodoba - to po co
    mam sobie zaśmiecać dysk albo ryzykować uszkodzenie systemu), ale
    także do odpalania aplikacji z innych systemów operacyjnych. Mam na
    przykład aplikację, którą uruchamiam w VM z Windows XP z praktycznie
    minimalnym przydziałem RAM (nawet mniejszym, niż był potrzebny do
    instalacji)- ale równocześnie mam dostęp do systemu-gospodarza i
    odpowiadam na newsy. No i jej prawie nigdy nie wyłączam - zawieszam do
    następnego razu. Za to w pracy mam VM z potrzebnym, ale rzadko
    używanym oprogramowaniem. Zamiast instalować software na fizycznym
    komputerze i marnować miejsce pracy albo instalować wszystkim i
    marnować pieniądze, mamy je na VM; jeżeli ktoś potrzebuje, może się
    połączyć ze swojego komputera i skorzystać. A jak nikt nie potrzebuje,
    VM nie zużywa praktycznie żadnych zasobów serwera.

    >> Szybkością.

    W dobie tanich serwerów, tanich dysków większe znaczenie ma
    komfort, wygoda i koszty zarządzania, a nie liczba taktów zegara
    traconych na obsłudze VM.

    >>>> Zwiększenie powierzchni dyskowej wirtualnego środowiska to tylko
    >>>> zmiana parametru w przeciwieństwie do wymiany dysków w matrycach
    >
    >>> Wpierw musi być ten rzeczywisty dysk.

    Z drugiej strony, dużo się oszczędza na nadsubskrypcji. Na
    przykład jak masz 10 komputerów, na których jest wolne po 100 GB,
    bezsensownie marnujesz 1 TB miejsca. Jeżeli masz 10 komputerów, które
    mają identyczną konfigurację systemu operacyjnego (@ 20 GB), marnujesz
    kolejne 200 GB. W przypadku stosowania VM używasz tylko tyle miejsca,
    ile rzeczywiście potrzebujesz. Dzięki temu rzeczywistą powierzchnię
    kupuje się w innym rytmie, niż by to wynikało z teoretycznego wzrostu
    zapotrzebowania, co w firmach obniża koszty zakupów.

    >> bywa, że są to osobne urządzenia.
    >
    > Osobne -- co?

    Urządzenia. To takie zielone albo niebieskie pudełko
    zawierające wyłącznie dyski (magnetyczne albo SSD).

    >> Są narzędzia konwertujące fizyczną maszynę na obraz wirtualki.
    >
    > Ciekawe -- po co. ;)

    Po to, żeby można było uruchomić chodzący system w maszynie
    wirtualnej.

    >> Osobna matryca/NAS czy co tam - a pracować można na taniej,
    >> bezdyskowej maszynie typu thin client.
    >
    > Nic nie pojmuję.

    To taki rodzaj terminal . Swego rodzaju powrót do początków. ;)

    > Dlaczego VBox nie wspiera obsługi NVidii?

    A co konkretnie masz na myśli?
    * VirtualBox nie komunikuje się bezpośrednio ze sprzętem, bo
    tym zajmuje się system operacyjny gospodarza. W tym sensie Word czy
    Excel też nie wspierają NVidii.
    * Maszyny wirtualne działają w środowisku wirtualnym, które
    jest całkowicie niezależne od środowiska fizycznego. Nie ta warstwa.


    --
    Pozdrawiam,

    (js).

    PS. Odpowiadając bezpośrednio proszę usunąć minus wraz ze wszystkimi
    kolejnymi literami.


  • 2. Data: 2017-06-12 20:00:16
    Temat: Re: Partycjonowanie dysku
    Od: "Eneuel Leszek Ciszewski" <p...@c...fontem.lucida.console>


    "Jan Stożek" 1...@p...stozek.waw.pl

    >> Chyba klonując DOSową maszynę.

    > Dowolną.

    > Klon, to nie kopia, tylko coś w rodzaju kopii wirtualnej
    > powiązanej z oryginałem. Technicznie rzecz biorąc tworzy się migawkę
    > zawierającą aktualny stan maszyny klonowanej i zapisuje pliki
    > konfiguracyjne nowej maszyny - i rzeczywiście trwa to kilkadziesiąt
    > sekund łącznie z wyklikaniem wszystkiego. Nowa maszyna wirtualna
    > odwołuje się do starej, a na swoich "dyskach" zapisuje tylko zmiany w
    > stosunku do oryginału.

    Typowe starcie słabego praktyka (czyli mnie) z teoretykiem?...


    > A to był klon czy migawka?

    Migawki w VBoxie to faktycznie ;) sekundy.
    Czy Ty jesteś prowokatorem, czy czystym
    teoretykiem, który VK zna ze słyszenia?...




    >>> Klon witualki można zrobić w trakcie jej pracy.

    >> W trakcie pracy klonowanego VK?

    > Tak.

    Jako migawkę?

    >>>> IMO jedyną zaletą jest koszt oddzielnego ,,komputera''.
    >>>> Zaleta ta opłacona jest szybkością (wolnością?) pracy.
    >
    > Wirtualizacja ma bardzo dużo zalet. Na przykład dzięki
    > całkowitemu odklejeniu konfiguracji wirtualnego sprzętu od sprzętu
    > fizycznego możesz w dowolnym momencie przenieść maszynę wirtualną z
    > jednego komputera fizycznego na inny - także w czasie pracy.

    W czasie pracy czego? -- gospodarza czy virtualnego?

    > Na
    > fizycznych maszynach tego nie zrobisz jeżeli nie masz identycznej
    > konfiguracji, albo przynajmniej jest to bardziej skomplikowane i
    > czasochłonne - bo trzeba potem przeinstalować bazylion driverów, a
    > niektóre systemy (np. Windows) potrafią w ogóle nie wstać w takiej
    > sytuacji. W przypadku VM nie ma to znaczenia, bo komunikacją ze
    > sprzętem zajmuje się oprogramowanie hosta, natomiast VM "widzi"
    > konfigurację sprzętu określoną w jej konfiguracji, a nie przez
    > fizyczny sprzęt.

    Czyli jesteś czystym teoretykiem. :)
    (choć niżej zapewniasz o tym, że praktykujesz jako profesjonalista)



    > Ergo: kupujesz dowolny serwer dowolnej firmy,
    > uruchamiasz platformę wirtualizacji i możesz przenieść wszystkie
    > działające maszyny wirtualne bez żadnych zmian.

    Wymieniłeś na razie jedną zaletę.

    > VM mają wbudowane mechanizmy migawek - można zapisać aktualny
    > stan maszyny, coś wypróbować, a w razie potrzeby - jednym kliknięciem
    > się wycofać.

    Chyba nigdy tego nie przerabiałeś w praktyce. :)

    > Mogę też zawiesić działanie maszyny wirtualnej (z
    > dokładnością do cyklu zegara maszynowego i stanu rejestrów procesora),
    > zapisać go na później i wznowić wtedy, kiedy jest mi potrzebna.

    To można także z rzeczywistą.

    > W przypadku maszyn fizycznych jest to możliwe tylko wtedy, kiedy taka
    > możliwość jest zawarta w systemie operacyjnym. Mogę łatwo przestawić
    > zegar udając, że jest inna pora albo spowolnić czy przyspieszyć upływ
    > czasu w stosunku do rzeczywistości.

    To był mój pierwszy program ;) dotykający nizin -- pertraktacje z czasem.
    (przykładowo -- nakłonienie czasu do (jakże pożądanego) cofania się)

    > Na komputerze domowym używam maszyn wirtualnych do testowania

    Czego używasz? (jakiego virtualnego komputera?)
    Jakiegoś znanego powszechnie, czy specjalistycznego?

    > oprogramowania przed instalacją (jeżeli mi się nie spodoba - to po co
    > mam sobie zaśmiecać dysk albo ryzykować uszkodzenie systemu), ale
    > także do odpalania aplikacji z innych systemów operacyjnych.

    Innym niż ten, który masz na komputerze rzeczywistym?
    To druga zaleta VK.

    > Mam na
    > przykład aplikację, którą uruchamiam w VM z Windows XP z praktycznie
    > minimalnym przydziałem RAM (nawet mniejszym, niż był potrzebny do
    > instalacji)- ale równocześnie mam dostęp do systemu-gospodarza i
    > odpowiadam na newsy.

    Niezwykłe! [niemal jak ja obecnie -- na WXP mam OE; pod spodem mam W10]

    > No i jej prawie nigdy nie wyłączam - zawieszam do
    > następnego razu.

    Migawką?

    > Za to w pracy mam VM z potrzebnym, ale rzadko
    > używanym oprogramowaniem. Zamiast instalować software na fizycznym
    > komputerze i marnować miejsce pracy albo instalować wszystkim i
    > marnować pieniądze, mamy je na VM; jeżeli ktoś potrzebuje, może się
    > połączyć ze swojego komputera i skorzystać. A jak nikt nie potrzebuje,
    > VM nie zużywa praktycznie żadnych zasobów serwera.

    Piszesz o praktyce, ale jak czysty teoretyk. :)

    >>> Szybkością.

    > W dobie tanich serwerów, tanich dysków większe znaczenie ma
    > komfort, wygoda i koszty zarządzania, a nie liczba taktów zegara
    > traconych na obsłudze VM.

    ?????

    >>>>> Zwiększenie powierzchni dyskowej wirtualnego środowiska to tylko
    >>>>> zmiana parametru w przeciwieństwie do wymiany dysków w matrycach

    >>>> Wpierw musi być ten rzeczywisty dysk.

    > Z drugiej strony, dużo się oszczędza na nadsubskrypcji. Na
    > przykład jak masz 10 komputerów, na których jest wolne po 100 GB,
    > bezsensownie marnujesz 1 TB miejsca. Jeżeli masz 10 komputerów, które
    > mają identyczną konfigurację systemu operacyjnego (@ 20 GB), marnujesz
    > kolejne 200 GB. W przypadku stosowania VM używasz tylko tyle miejsca,
    > ile rzeczywiście potrzebujesz. Dzięki temu rzeczywistą powierzchnię
    > kupuje się w innym rytmie, niż by to wynikało z teoretycznego wzrostu
    > zapotrzebowania, co w firmach obniża koszty zakupów.

    Bardzo ciekawe_inaczej wywody...

    Przepraszam za szczerość...

    >>> bywa, że są to osobne urządzenia.

    >> Osobne -- co?

    > Urządzenia. To takie zielone albo niebieskie pudełko
    > zawierające wyłącznie dyski (magnetyczne albo SSD).

    Innymi słowy -- urządzenia to dyski... ;)

    >>> Są narzędzia konwertujące fizyczną maszynę na obraz wirtualki.

    >> Ciekawe -- po co. ;)

    > Po to, żeby można było uruchomić chodzący system w maszynie wirtualnej.

    Zmrużyłem oko w emotce.

    >>> Osobna matryca/NAS czy co tam - a pracować można na taniej,
    >>> bezdyskowej maszynie typu thin client.

    >> Nic nie pojmuję.

    > To taki rodzaj terminal . Swego rodzaju powrót do początków. ;)



    Jesteś jednym z praktyków praktykujących teoretycznie?


    >> Dlaczego VBox nie wspiera obsługi NVidii?

    > A co konkretnie masz na myśli?
    > * VirtualBox nie komunikuje się bezpośrednio ze sprzętem, bo
    > tym zajmuje się system operacyjny gospodarza. W tym sensie Word czy
    > Excel też nie wspierają NVidii.

    Libre (taki wolny Word) wspiera. ;)


    > * Maszyny wirtualne działają w środowisku wirtualnym, które
    > jest całkowicie niezależne od środowiska fizycznego. Nie ta warstwa.

    Tak jest!!! ;) Niezależne od:

    CPU
    CDRWitd.
    USB
    RAMu

    Proponuję Ci, abyś na chwilę ;) przestał pisać, a zaczął na tym
    pracować. A jeśli na tym pracujesz -- byś zaczął pracować rozsądnie. :)


    Do tego radzę Ci zastanowienie się nad ,,sprzętowym wspieraniem
    wirtualnych maszyn'', Co ono daje itd...

    -=-

    VBox nie wykorzystuje NVidii.
    Przeglądarki netowe, soft do DVB-T, odtwarzacze filmów, CC itd. -- wykorzystują.
    (w pikach -- aż do 100%)

    --
    _._ _,-'""`-._ .`'.-. ._. http://danutac.bialystok.pl .-.
    (,-.`._,'( |\`-/| .'O`-' ., ; o.' http://eneuel.w.duna.pl '.O_'
    `-.-' \ )-`( , o o) `-:`-'.'. '`\.'`.' '~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~' o.`.,
    -bf- `- \`_`"'-.o'\:/.d`|'.;. p \ ;'.. http://danutac.net.pl ..;\|/......


  • 3. Data: 2017-06-12 21:35:10
    Temat: Re: Partycjonowanie dysku
    Od: Jan Stożek <c...@c...pl>

    Po głębokim namyśle Eneuel Leszek Ciszewski napisał w Monday 12 of
    June 2017 20:00:

    >>> Chyba klonując DOSową maszynę.
    >
    >> Dowolną.
    >
    >> Klon, to nie kopia, tylko coś w rodzaju kopii wirtualnej
    >> powiązanej z oryginałem. Technicznie rzecz biorąc tworzy się
    >> migawkę zawierającą aktualny stan maszyny klonowanej i zapisuje
    >> pliki konfiguracyjne nowej maszyny - i rzeczywiście trwa to
    >> kilkadziesiąt sekund łącznie z wyklikaniem wszystkiego. Nowa
    >> maszyna wirtualna odwołuje się do starej, a na swoich "dyskach"
    >> zapisuje tylko zmiany w stosunku do oryginału.
    >
    > Typowe starcie słabego praktyka (czyli mnie) z teoretykiem?...

    Jeżeli potrafisz sfalsyfikować moje twierdzenie, to zrób to. A
    jeżeli nie potrafisz, to odpuść. Szkoda czasu na pisanie i czytanie.

    >> A to był klon czy migawka?
    >
    > Migawki w VBoxie to faktycznie ;) sekundy.
    > Czy Ty jesteś prowokatorem, czy czystym
    > teoretykiem, który VK zna ze słyszenia?...

    Jeżeli potrafisz sfalsyfikować moje twierdzenie, to zrób to. A
    jeżeli nie potrafisz, to odpuść. Szkoda czasu na pisanie i czytanie.

    >>>>> IMO jedyną zaletą jest koszt oddzielnego ,,komputera''.
    >>>>> Zaleta ta opłacona jest szybkością (wolnością?) pracy.
    >>
    >> Wirtualizacja ma bardzo dużo zalet. Na przykład dzięki
    >> całkowitemu odklejeniu konfiguracji wirtualnego sprzętu od sprzętu
    >> fizycznego możesz w dowolnym momencie przenieść maszynę wirtualną z
    >> jednego komputera fizycznego na inny - także w czasie pracy.
    >
    > W czasie pracy czego? -- gospodarza czy virtualnego?

    Obu, oczywiście. Gospodarz musi pracować z definicji, żeby
    cokolwiek dało się na nim zrobić, a przeniesienie wyłączonej maszyny
    wirtualnej sprowadza się do przegrania kilku plików, więc to nie jest
    big deal.

    >> Na
    >> fizycznych maszynach tego nie zrobisz jeżeli nie masz identycznej
    >> konfiguracji, albo przynajmniej jest to bardziej skomplikowane i
    >> czasochłonne - bo trzeba potem przeinstalować bazylion driverów, a
    >> niektóre systemy (np. Windows) potrafią w ogóle nie wstać w takiej
    >> sytuacji. W przypadku VM nie ma to znaczenia, bo komunikacją ze
    >> sprzętem zajmuje się oprogramowanie hosta, natomiast VM "widzi"
    >> konfigurację sprzętu określoną w jej konfiguracji, a nie przez
    >> fizyczny sprzęt.
    >
    > Czyli jesteś czystym teoretykiem. :)

    Jeżeli potrafisz sfalsyfikować moje twierdzenie, to zrób to. A
    jeżeli nie potrafisz, to odpuść. Szkoda czasu na pisanie i czytanie.


    >> Ergo: kupujesz dowolny serwer dowolnej firmy,
    >> uruchamiasz platformę wirtualizacji i możesz przenieść wszystkie
    >> działające maszyny wirtualne bez żadnych zmian.
    >
    > Wymieniłeś na razie jedną zaletę.

    Wirtualizacja, to narzędzie, a nie panaceum. Jak widać,
    ocenianie przydatności narzędzia w oderwaniu od wymagań konkretnego
    użytkownika, ma umiarkowany sens. To, że w Twoim konkretnym przypadku
    np. przenoszenie maszyn wirtualnych nie jest potrzebne nie oznacza, że
    tak jest również gdzie indziej.

    >> VM mają wbudowane mechanizmy migawek - można zapisać aktualny
    >> stan maszyny, coś wypróbować, a w razie potrzeby - jednym
    >> kliknięciem się wycofać.
    >
    > Chyba nigdy tego nie przerabiałeś w praktyce. :)

    Nie będę udowadniał, że jestem wielbłądem. Jeżeli potrafisz
    sfalsyfikować moje twierdzenie, to zrób to. A jeżeli nie potrafisz, to
    odpuść. Szkoda czasu na pisanie i czytanie.

    >> Mogę też zawiesić działanie maszyny wirtualnej (z
    >> dokładnością do cyklu zegara maszynowego i stanu rejestrów
    >> procesora), zapisać go na później i wznowić wtedy, kiedy jest mi
    >> potrzebna.
    >
    > To można także z rzeczywistą.

    Jeżeli wspiera to system operacyjny albo masz dodatkowy sprzęt.
    Bez tego - ciekaw jestem, jak to zrobisz. Napisz, chętnie dowiem się
    czegoś nowego.

    >> Na komputerze domowym używam maszyn wirtualnych do testowania
    >
    > Czego używasz? (jakiego virtualnego komputera?)
    > Jakiegoś znanego powszechnie, czy specjalistycznego?

    Oracle VirtualBox. Jest bezpłatny i daje się uruchamiać w
    różnych środowiskach, zarówno linuksowych, jak i windowsowych - co
    m.in. oznacza, że mogę przenosić maszyny wirtualne pomiędzy nimi.
    Kiedyś używałem VMware, ale żeby go sensownie używać potrzebne jest
    VMware Workstation, a ono jest płatne.

    >> Mam na
    >> przykład aplikację, którą uruchamiam w VM z Windows XP z
    >> praktycznie minimalnym przydziałem RAM (nawet mniejszym, niż był
    >> potrzebny do instalacji)- ale równocześnie mam dostęp do
    >> systemu-gospodarza i odpowiadam na newsy.
    >
    > Niezwykłe! [niemal jak ja obecnie -- na WXP mam OE; pod spodem mam
    > W10]

    Nie wiem, o czym piszesz, ale Windows używa technik
    wirtualizacji od bardzo dawna. Uruchamianie programów DOS-owych czy
    napisanych dla niektórych starszych technologii procesorowych jest
    związane z uruchomieniem wewnętrznej wirtualizacji.

    >> No i jej prawie nigdy nie wyłączam - zawieszam do
    >> następnego razu.
    >
    > Migawką?

    Nie. W VirtualBox to się nazywa "Zapisz stan maszyny". To jest
    mechanizm odrębny od migawek. Virtualbox zatrzymuje maszynę wirtualną
    i zapisuje ją na dysku. Przy następnym starcie zamiast ją bootować
    wczytuje zawartość wirtualnego RAM, stan urządzeń i procesora i
    wznawia ją dokładnie tam, gdzie ją wcześniej zostawił.

    Migawki to trochę inny mechanizm odpowiadający mniej więcej
    punktom powrotu z Windowsów.

    >> Za to w pracy mam VM z potrzebnym, ale rzadko
    >> używanym oprogramowaniem. Zamiast instalować software na fizycznym
    >> komputerze i marnować miejsce pracy albo instalować wszystkim i
    >> marnować pieniądze, mamy je na VM; jeżeli ktoś potrzebuje, może się
    >> połączyć ze swojego komputera i skorzystać. A jak nikt nie
    >> potrzebuje, VM nie zużywa praktycznie żadnych zasobów serwera.
    >
    > Piszesz o praktyce, ale jak czysty teoretyk. :)

    Jeżeli potrafisz sfalsyfikować moje twierdzenie, to zrób to. A
    jeżeli nie potrafisz, to odpuść. Szkoda czasu na pisanie i czytanie.


    >> W dobie tanich serwerów, tanich dysków większe znaczenie ma
    >> komfort, wygoda i koszty zarządzania, a nie liczba taktów zegara
    >> traconych na obsłudze VM.
    >
    > ?????

    Czego tu nie rozumiesz? Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale mój
    domowy komputer przez większość czasu nie robi nic. W tej chwili mam
    np. obciążenie procesora na poziomie 10%. Oczywiście, jak coś robię,
    to na chwilę rośnie, a potem znowu spada. W tej sytuacji "koszt"
    związany z dodatkowym obciążeniem związanym z wirtualizacją nie ma
    większego znaczenia. Podobnie jest z większością pozostałych zasobów.
    Drobnym kosztem zainstalowałem 4 GB RAM, żeby móc swobodnie korzystać
    z wirtualizacji i testować proste wirtualne środowiska sieciowe, bo na
    potrzeby wykorzystywanego przeze mnie systemu wraz z aplikacjami (i
    jedną maszyną wirtualną) 2 GB wystarczały z nadmiarem.

    >> Z drugiej strony, dużo się oszczędza na nadsubskrypcji. Na
    >> przykład jak masz 10 komputerów, na których jest wolne po 100 GB,
    >> bezsensownie marnujesz 1 TB miejsca. Jeżeli masz 10 komputerów,
    >> które mają identyczną konfigurację systemu operacyjnego (@ 20 GB),
    >> marnujesz kolejne 200 GB. W przypadku stosowania VM używasz tylko
    >> tyle miejsca, ile rzeczywiście potrzebujesz. Dzięki temu
    >> rzeczywistą powierzchnię kupuje się w innym rytmie, niż by to
    >> wynikało z teoretycznego wzrostu zapotrzebowania, co w firmach
    >> obniża koszty zakupów.
    >
    > Bardzo ciekawe_inaczej wywody...
    >
    > Przepraszam za szczerość...

    Nie przepraszaj. Jeżeli potrafisz sfalsyfikować moje
    twierdzenie, to zrób to. A jeżeli nie potrafisz, to odpuść. Szkoda
    czasu na pisanie i czytanie.


    >>>> bywa, że są to osobne urządzenia.
    >
    >>> Osobne -- co?
    >
    >> Urządzenia. To takie zielone albo niebieskie pudełko
    >> zawierające wyłącznie dyski (magnetyczne albo SSD).
    >
    > Innymi słowy -- urządzenia to dyski... ;)

    Akurat była mowa o macierzach dyskowych. Np. zawierających
    miejsce na 100 TB danych (w wersji raczej niewielkiej, bo duże
    urządzenia mierzy się w setkach PB) z wbudowaną ochroną przed utratą
    danych, automatycznym odzyskiwaniem danych w przypadku uszkodzenia
    nośnika i automatycznym przenoszeniem danych często wykorzystywanych
    na najszybsze nośniki.

    >>>> Osobna matryca/NAS czy co tam - a pracować można na taniej,
    >>>> bezdyskowej maszynie typu thin client.
    >
    >>> Nic nie pojmuję.
    >
    >> To taki rodzaj terminal . Swego rodzaju powrót do początków. ;)
    >
    > Jesteś jednym z praktyków praktykujących teoretycznie?

    Jeżeli potrafisz sfalsyfikować moje twierdzenie, to zrób to. A
    jeżeli nie potrafisz, to odpuść. Szkoda czasu na pisanie i czytanie.

    >>> Dlaczego VBox nie wspiera obsługi NVidii?
    >
    >> A co konkretnie masz na myśli?
    >> * VirtualBox nie komunikuje się bezpośrednio ze sprzętem, bo
    >> tym zajmuje się system operacyjny gospodarza. W tym sensie Word czy
    >> Excel też nie wspierają NVidii.
    >
    > Libre (taki wolny Word) wspiera. ;)

    O... ciekawe. A czym dokładnie się to wspieranie objawia i na
    czym polega?

    >> * Maszyny wirtualne działają w środowisku wirtualnym, które
    >> jest całkowicie niezależne od środowiska fizycznego. Nie ta
    >> warstwa.
    >
    > Tak jest!!! ;) Niezależne od:
    >
    > CPU
    > CDRWitd.
    > USB
    > RAMu

    Oczywiście, że niezależnie.
    Maszyna wirtualna może mieć dowolną (w granicach możliwości
    hypervisora, oczywiście) liczbę procesorów, bez względu na liczbę
    rdzeni i procesorów gospodarza. Może mieć dowolną ilość RAM-u, aby
    tylko była mniejsza, niż RAM gospodarza. Może mieć albo nie mieć CD,
    urządzenia dźwiękowe, USB pewnie też- bez względu na to, czy ma je
    gospodarz. A, przede wszystkim, bez względu na to JAKIEGO PRODUCENTA
    urządzenia ma gospodarz. Ja mam np. skonfigurowany dźwięk w maszynach
    wirtualnych jako ICH AC97, natomiast hypervisor komunikuje się z kartą
    dźwiękową przez system ALSA (nie ma, oczywiście, bezpośredniego
    dostępu do sprzętu). I jak przeniosę maszyny na inny komputer albo
    zmienię płytę główną, to maszyny wirtualne nadal będą miały ICH AC97,
    więc niczego w nich nie będę musiał zmieniać. W zasadzie nie
    interesuje mnie, jak OS gościa widzi ekran (w W7 akurat jest to
    VirtualBox Graphics Adapter), bo jak przeniosę maszynę wirtualną na
    inny komputer, z inną kartą graficzną, to dla OS maszyny wirtualnej
    nadal będzie to VirtualBox Graphics Adapter.

    > Proponuję Ci, abyś na chwilę ;) przestał pisać, a zaczął na tym
    > pracować. A jeśli na tym pracujesz -- byś zaczął pracować rozsądnie.
    > :)

    Jeżeli potrafisz sfalsyfikować moje twierdzenie, to zrób to. A
    jeżeli nie potrafisz, to odpuść. Szkoda czasu na pisanie i czytanie.

    > Do tego radzę Ci zastanowienie się nad ,,sprzętowym wspieraniem
    > wirtualnych maszyn'', Co ono daje itd...

    Na poziomie karty graficznej? Daj jakiś link, chętnie poczytam
    i dowiem się czegoś nowego.

    > VBox nie wykorzystuje NVidii.

    Sprecyzuj, co konkretnie masz na myśli. Obraz Ci się nie
    wyświetla?

    --
    Pozdrawiam,

    (js).

    PS. Odpowiadając bezpośrednio proszę usunąć minus wraz ze wszystkimi
    kolejnymi literami.


  • 4. Data: 2017-06-13 09:18:16
    Temat: Re: Partycjonowanie dysku
    Od: s...@g...com

    W dniu poniedziałek, 12 czerwca 2017 21:35:12 UTC+2 użytkownik Jan Stożek napisał:

    > > VBox nie wykorzystuje NVidii.
    >
    > Sprecyzuj, co konkretnie masz na myśli. Obraz Ci się nie
    > wyświetla?
    >

    Pewnie chodzi mu o to ze w guescie nie ma mozliwosci korzystać z funkcji akceleracji
    3d lub tych do odtwarzania video.

    Co w praktyce jest możliwe ale nie kazdy wirtualizator to umożliwia. VirtualBox robi
    to ale taka nvidia może nie byc w guescie widziana jako nvidia a jako karta 3d
    oracle.

    No i samo dzialanie tego jest troche w kratke bo jedne gry dzialaja dobrze a inne
    pokazuja artefakty lub sie wogóle nie uruchamiają.

    Mam wrażenie że Eneuel miesza pojęcia i dlatego z nim sie tak trudno dyskutuje.


  • 5. Data: 2017-06-13 14:25:44
    Temat: Re: Partycjonowanie dysku
    Od: "Eneuel Leszek Ciszewski" <p...@c...fontem.lucida.console>


    <s...@g...com> 8...@g...co
    m

    > Sprecyzuj, co konkretnie masz na myśli. Obraz Ci się nie wyświetla?

    : Pewnie chodzi mu o to ze w guescie nie ma mozliwosci
    : korzystać z funkcji akceleracji 3d lub tych do odtwarzania video.

    Możliwość jest czasownikiem? ;)

    nie ma mozliwosci korzystania

    ====================================================
    =========================

    Precyzuję, co konkretnie mam na myśli?
    Raczej -- wyjaśniam:

    Pewien człowiek kupił samochód, z którego rzekomo często korzystał, ale
    samochód ów stał ciągle w tym samym miejscu i nigdy nikt nie widział
    tego samochodu poza tymże miejscem parkowania...

    Wróćmy do NV.

    Uruchom jakiś program, którym zobaczysz wykorzystanie RAMki i procesora
    karty graficznej. Uruchom VBoxa, popracuj i zobacz, czy wykorzystanie
    pamięci i procesora karty graficznej uległo zmianie. W czasie pracy
    VBoxa unikaj uruchamiania innych programów, by wykluczyć (umniejszyć)
    ich wpływ na kartę grafiki. Czynności te powtórz kilkakrotnie...

    Jeśli zobaczysz korelację pomiędzy

    - wykorzystaniem pamięci i procesora karty graficznej
    a
    - pracą VBoxa,

    niechybnie znaczyć to może, iż VBox korzysta z karty graficznej.

    Jeśli nie zobaczysz wiadomej korelacji -- raczej karta graficzna
    nie jest używana przez VBoxa.

    -=-

    Jeśli uważasz, że VBox musi emulować kartę grafiki, to
    zastanów się nad tym, czy emuluje również CPU i jego RAM. ;)


    Jeśli zauważysz, że VBOx emuluje CDRWitd. -- obrazki ISO są widoczne
    bez VBoxa, za sprawa masy programów typu Daemon a VBOx zezwala także
    na czytanie rzeczywistych napędów i rzeczywistych gniazd ;) USB...
    [od niedawna]

    -=-

    Wirtualizacja niekoniecznie oznacza emulowanie wszystkiego -- także
    karty graficznej z jej GPU i jej RAMką, CPU i jego RAMką... ;)

    Taki VBox to kolejny pośrednik pomiędzy aplikacjami a sprzętem
    rzeczywistym. Kolejny -- następny po systemie operacyjnym.
    Sprzętowe (VT-d) wspieranie wirtualizacji jeszcze mocniej
    umniejsza emulowanie sprzętu, by zwiększyć efektywność
    pracy maszyny rzekomo ;) wirtualnej.

    -=-

    Główną zaletą (obok testowania i możliwości uruchamiania aplikacji
    obsługiwanych tylko przez obce systemy) jest ,,oszukiwane'' klienta,
    któremu można podmienić komputer rzeczywisty tak, by tego nie zauważył,
    czyli bez zmiany UI.

    BTW -- banki chyba idą w kierunku przeciwnym, to znaczy prześcigają
    się w modyfikacjach UI tak, by uprzykrzyć życie klientom. ;)

    -=-

    Wiesz, czym jest korzystanie z samochodu a nie
    wiesz, czym jest korzystanie z karty graficznej?

    --
    _._ _,-'""`-._ .`'.-. ._. http://danutac.bialystok.pl .-.
    (,-.`._,'( |\`-/| .'O`-' ., ; o.' http://eneuel.w.duna.pl '.O_'
    `-.-' \ )-`( , o o) `-:`-'.'. '`\.'`.' '~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~' o.`.,
    -bf- `- \`_`"'-.o'\:/.d`|'.;. p \ ;'.. http://danutac.net.pl ..;\|/......


  • 6. Data: 2017-06-13 14:32:01
    Temat: Re: Partycjonowanie dysku
    Od: "Eneuel Leszek Ciszewski" <p...@c...fontem.lucida.console>


    "Jan Stożek" 1...@p...stozek.waw.pl

    >>> A to był klon czy migawka?

    >> Migawki w VBoxie to faktycznie ;) sekundy.
    >> Czy Ty jesteś prowokatorem, czy czystym
    >> teoretykiem, który VK zna ze słyszenia?...

    > Jeżeli potrafisz sfalsyfikować moje twierdzenie, to zrób to. A
    > jeżeli nie potrafisz, to odpuść. Szkoda czasu na pisanie i czytanie.

    Pobaw się migawkami VBoxa -- a zrozumiesz.

    - użyteczność migawek nie jest zbyt duża
    - nie zabierają one sekund, o czym nawet VBox uprzedza

    --
    _._ _,-'""`-._ .`'.-. ._. http://danutac.bialystok.pl .-.
    (,-.`._,'( |\`-/| .'O`-' ., ; o.' http://eneuel.w.duna.pl '.O_'
    `-.-' \ )-`( , o o) `-:`-'.'. '`\.'`.' '~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~' o.`.,
    -bf- `- \`_`"'-.o'\:/.d`|'.;. p \ ;'.. http://danutac.net.pl ..;\|/......


  • 7. Data: 2017-06-13 20:18:50
    Temat: Re: Partycjonowanie dysku
    Od: Jan Stożek <c...@c...pl>

    Po głębokim namyśle Eneuel Leszek Ciszewski napisał w Tuesday 13 of
    June 2017 14:32:

    >> Jeżeli potrafisz sfalsyfikować moje twierdzenie, to zrób to. A
    >> jeżeli nie potrafisz, to odpuść. Szkoda czasu na pisanie i
    >> czytanie.
    >
    > Pobaw się migawkami VBoxa -- a zrozumiesz.
    >
    > - użyteczność migawek nie jest zbyt duża

    Użyteczność jest funkcją tego, do czego się dane narzędzie
    wykorzystuje. Na przykład użyteczność śrubokręta jest bliska zeru
    jeżeli się go używa do wbijania gwoździ .

    > - nie zabierają one sekund, o czym nawet VBox uprzedza

    Raczej nie uprzedza, bo to nie ma sensu. Ale zrobienie migawki
    rzeczywiście, nie zajęło "sekund". Prawdę mówiąc, nie zajęło nawet
    *jednej* sekundy. Po prostu kliknąłem na "zrób migawkę" i zanim
    zdążyłem odsunąć myszkę - już była. :-D

    --
    Pozdrawiam,

    (js).

    PS. Odpowiadając bezpośrednio proszę usunąć minus wraz ze wszystkimi
    kolejnymi literami.


  • 8. Data: 2017-06-13 20:29:39
    Temat: Re: Partycjonowanie dysku
    Od: Jan Stożek <c...@c...pl>

    Po głębokim namyśle s...@g...com napisał w Tuesday 13 of June
    2017 09:18:

    >> > VBox nie wykorzystuje NVidii.
    >>
    >> Sprecyzuj, co konkretnie masz na myśli. Obraz Ci się nie
    >> wyświetla?
    >
    > Pewnie chodzi mu o to ze w guescie nie ma mozliwosci korzystać z
    > funkcji akceleracji 3d lub tych do odtwarzania video.

    Albo że jakieś narzędzie monitorujące pokazuje mu wykorzystanie
    procesora graficznego bliskie zeru, trudno powiedzieć. Facet jest
    szalenie nieprecyzyjny, a takie zgadywanie prowadzi tylko do tego, że
    się w gruncie rzeczy dyskutuje się z samym sobą, bo na koniec
    usłyszysz, że nie o to mu chodziło. ;-)

    > Mam wrażenie że Eneuel miesza pojęcia i dlatego z nim sie tak trudno
    > dyskutuje.

    Albo trolluje - niektóre jego posty wyglądają jak dyskusja ze
    sztuczną inteligencją albo psychologiem. ;-) I tak jest lepszy niż ten
    EUropejski popapraniec miliona nicków, bo przynajmniej w wulgaryzmy
    nie wpada i z grubsza pisze na temat, więc po całym dniu pracy mogę go
    trochę pokarmić. To takie odprężające. :-D


  • 9. Data: 2017-06-14 18:31:16
    Temat: Re: Partycjonowanie dysku
    Od: "Eneuel Leszek Ciszewski" <p...@c...fontem.lucida.console>


    "Jan Stożek" 1...@p...stozek.waw.pl

    > Raczej nie uprzedza, bo to nie ma sensu.

    Poczekam na Twe uznanie Twego błędu i być może za jakiś
    czas postawię snap ukazujący moją prawdomówność, o ile
    wcześniej nie przyznasz mi racji.

    Ostrzeżenie pojawia się w czasie kasowania migawki.
    (kto chce -- ten może sprawdzić, o ile ma
    VBoxa -- bezpłatnego i raczej bezproblemowego)

    -=-

    VMware kiedyś był jakoś bezpłatny -- nie pamiętam już jak,
    bo to dawno było. (raczej nie gazetka, ale coś dawało VM
    za freeko) Późniejsze aktualizacje nie wymagały kluczyków
    przez jakiś czas, który wykorzystywałem.

    Rzecz jasna mam na swej myśli tę część VM, która ogólnie jest płatna.

    --
    _._ _,-'""`-._ .`'.-. ._. http://danutac.bialystok.pl .-.
    (,-.`._,'( |\`-/| .'O`-' ., ; o.' http://eneuel.w.duna.pl '.O_'
    `-.-' \ )-`( , o o) `-:`-'.'. '`\.'`.' '~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~' o.`.,
    -bf- `- \`_`"'-.o'\:/.d`|'.;. p \ ;'.. http://danutac.net.pl ..;\|/......


  • 10. Data: 2017-06-14 19:43:17
    Temat: Re: Partycjonowanie dysku
    Od: Jan Stożek <c...@c...pl>

    Po głębokim namyśle Eneuel Leszek Ciszewski napisał w Wednesday 14 of
    June 2017 18:31:

    >> Raczej nie uprzedza, bo to nie ma sensu.
    >
    > Poczekam na Twe uznanie Twego błędu i być może za jakiś
    > czas postawię snap ukazujący moją prawdomówność, o ile
    > wcześniej nie przyznasz mi racji.
    >
    > Ostrzeżenie pojawia się w czasie kasowania migawki.

    A... to trzeba było od razu napisać, że masz na myśli
    kasowanie!

    Tak, kasowanie migawki trochę czasu zajmuje - o ile nie jest to
    ostatnia migawka w danej gałęzi, bo tę kasuje się szybko (wystarczy
    skasować informacje kontrolne z pliku definiującego VM i pliki
    zawierające dane migawki). Natomiast kasowanie migawki ze środka
    gałęzi rzeczywiście może potrwać, bo trzeba przenieść dane do
    następnej migawki w kolejności.

    > VMware kiedyś był jakoś bezpłatny -- nie pamiętam już jak,
    > bo to dawno było. (raczej nie gazetka, ale coś dawało VM
    > za freeko) Późniejsze aktualizacje nie wymagały kluczyków
    > przez jakiś czas, który wykorzystywałem.
    >
    > Rzecz jasna mam na swej myśli tę część VM, która ogólnie jest
    > płatna.

    Być może przez pewien czas VMware Workstation był bezpłatny -
    ale jeśli nawet, to na to się nie załapałem. Na pewno bezpłatny był -
    i chyba nadal jest - VMware Player. Nie wiem, jak teraz, ale wtedy,
    kiedy się nim bawiłem on umożliwiał tylko uruchamianie maszyn
    wirtualnych, ale tworzyć je trzeba było innymi narzędziami. Kiedyś
    bezpłatny był też jakiś hiperwizor instalowany bezpośrednio na
    sprzęcie, bez systemu operacyjnego - ale nie pamiętam jak się nazywał.
    Zresztą to był produkt raczej serwerowy, mało przydatny w domu.

    --
    Pozdrawiam,

    (js).

    PS. Odpowiadając bezpośrednio proszę usunąć minus wraz ze wszystkimi
    kolejnymi literami.

strony : [ 1 ] . 2



Szukaj w grupach

Szukaj w grupach

REKLAMA

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo:

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.