-
71. Data: 2025-05-02 14:46:27
Temat: Re: Hiszpania bez pradu
Od: a...@h...invalid (Arnold Ziffel)
In pl.misc.elektronika heby <h...@p...onet.pl> wrote:
> W momemcie awarii zasilania przemiennik przestaje istnieć. W tym
> momemcie masz kilkuset ludzie w okolicy z radiami nastrononymi na
> odbieranie f przemiennika. Wykorzystaj to.
No tylko wtedy ludzie będą słyszeli ciebie a ty ich, ale nie będą słyszeli
siebie wzajemnie. Nadałbyś im sygnał na częstotliwości przemiennika, żeby
przeszli na bezpośrednią?
--
Przebiega zając przez jezdnię, aż tu nagle się potknął. A jako, że zające
maja 2 duże wystające zęby, to wbił się tymi zębami w asfalt. Próbuje
cos na to poradzić i robi gwałtowne ruchy w dół i w górę, próbując się
wydostać. Przechodzi w tym czasie obok bocian - zatrzymuje się i mówi...:
- Ty zając, Ty się tak nie śmiej, bo żeś nieźle przyp*.*.
-
72. Data: 2025-05-02 14:47:32
Temat: Re: Hiszpania bez pradu
Od: a...@h...invalid (Arnold Ziffel)
In pl.misc.elektronika heby <h...@p...onet.pl> wrote:
>>> Po pierwsze na KF, w okolicy 14xMHz pracuje wiele oficjalnych centrów
>>> łączności typu straż itd.
>> Masz na myśli UKF :)
>
> Mam na myśli KF. KrótkoFalarzy. Wynika to z kontekstu w wielu miejscach.
Ok, już jasne. Po prostu nie stosuje się takiego nazewnictwa. Jak mówisz
KF to krótkofalowcy zakładają, że mówisz o pasmach poniżej 30 MHz.
--
- Skąd ma pan takiego siniaka na głowie?
- Byłem u lekarza. Na łupież zalecił mi nacierać włosy wodą
toaletową. Nacierałem, nacierałem, aż w końcu deska sedesowa spadła mi
na głowę.
-
73. Data: 2025-05-02 15:00:16
Temat: Re: Hiszpania bez pradu
Od: a...@h...invalid (Arnold Ziffel)
In pl.misc.elektronika heby <h...@p...onet.pl> wrote:
>> Zauważ że na KF i UKF sprzęt ma garstka ludzi
>
> Baofenga, idę o zakłąd, ma co najmniej kilku ludzi na blokowisko.
Tylko Baofenga trzeba jeszcze umieć użyć. Nie zakładałbym, że ktoś bez
licencji wie, gdzie czego szukać, itd.
>> CB ma w samochodzie każdy TIRowiec.
>
> To wada. Ostatnie co potrzebujemy podczas klęski zasilania to bekanie,
> puszczanie discopolo i pytania gdzie jest Zagórska w Zgierzu.
Myślę, że podczas klęski by się tirmani jednak ogarnęli. Tak jak ogarniają
się gdy jest np. wypadek.
Inna sprawa, że to bekanie na CB jest przereklamowane. Nie zdarza się tak
często, jak się powszechnie wydaje.
>> No i bez licencji nikt na KF / UKF nie będzie z tobą gadał, o ile nie
>> będziesz miał bezpośredniego zagrożenia.
>
> Myślisz, że w momencie wyłączenia zasilania w połowie kraju, ktoś bedzie
> patrzył Ci na licencje?
Nie wiem. Mam licencję 15 lat, ale nie byłem jeszcze takiej sytuacji.
Ja zrobiłbym wyjątek gdyby ktoś faktycznie potrzebował realnej pomocy
(zagrożenie życia, mienia, przekazanie komuś ważnego komunikatu), a nie
"koledzy, bo ja mam radio, co się stało się?".
> No chyba, że wyłaczenie zasilania na dobę nie uważasz za zagrożenie.
Zależy. Ja osobiście nie uważam, bo ja nie zależę od prądu tak, jak np.
chorzy pod respiratorami, czy nawet osoby z cukrzycą, które muszą trzymać
insulinę w lodówce. Jak nie będzie prądu to nie będzie, kiedyś wróci. Ja
jestem na jedzenie i wodę a nie na prąd. Najwyżej mi sesja na IRCu spadnie
i żarcie w lodówce się zepsuje, i na kolację zjem słodycze z szafki.
A że sklepy nie będą działały... w niedziele, święta, czy w nocy, też nie
działają, i żyjemy.
Inna sprawa, że jak będę bardzo potrzebował prądu (żeby naładować telefon,
radio, cokolwiek), to mam akumulatory, mam też baniaki z ropą do samochodu
(czyli generatora prądu) -- to na wypadek jakby kiedyś zabrakło paliwa.
Rotuję je (czyli tankuję bak z baniaków i potem tankuję baniaki).
Problem zacznie się, jak prądu nie będzie kilka dni, a nie dobę. Ale też
po prostu problem, a nie dramat i apokalipsa.
> Co do problemów licencją: na radiu będzie *wtedy* o wiele więcej ludzi
> bez licencji niz z licencją. Przynajmniej w takiej sytuacji, jak
> zagrożenie w skali kraju.
Ci ludzie muszą wiedzieć, gdzie nadawać. Nie wystarczy włączyć radio na
dowolną częstotliwość.
Raczej spodziewałbym się, że będą nadawać na PMR, niekoniecznie przepisowo
(pół wata i nieodkręcana antena).
--
Rozmawia dwoch kolegow:
- Podobno przestales pic?
- To dzieki tesciowej, stale widzialem ja potrojnie!
-
74. Data: 2025-05-02 15:38:06
Temat: Re: Hiszpania bez pradu
Od: heby <h...@p...onet.pl>
On 02/05/2025 14:46, Arnold Ziffel wrote:
>> W momemcie awarii zasilania przemiennik przestaje istnieć. W tym
>> momemcie masz kilkuset ludzie w okolicy z radiami nastrononymi na
>> odbieranie f przemiennika. Wykorzystaj to.
> No tylko wtedy ludzie będą słyszeli ciebie a ty ich, ale nie będą słyszeli
> siebie wzajemnie.
To tylko przy założeniu że ludzie od KF to idioci. Myślę, że to słabe
założenie.
> Nadałbyś im sygnał na częstotliwości przemiennika, żeby
> przeszli na bezpośrednią?
Sami się domyślą. Naprawdę, ludzie ze środowiska KF potrafią myśleć.
-
75. Data: 2025-05-02 16:09:35
Temat: Re: Hiszpania bez pradu
Od: heby <h...@p...onet.pl>
On 02/05/2025 15:00, Arnold Ziffel wrote:
>> Baofenga, idę o zakłąd, ma co najmniej kilku ludzi na blokowisko.
> Tylko Baofenga trzeba jeszcze umieć użyć. Nie zakładałbym, że ktoś bez
> licencji wie, gdzie czego szukać, itd.
Nie musi. Baofengi mają opcję skanowania. W końcu trafią na coś, gdzie
słychać gadanie i to z sensem. I się zatrzymają. W dodatku z powodu
popsucia przemiennika nie ma offestów i innych bzdur. Naciskasz i gadasz.
>> To wada. Ostatnie co potrzebujemy podczas klęski zasilania to bekanie,
>> puszczanie discopolo i pytania gdzie jest Zagórska w Zgierzu.
> Myślę, że podczas klęski by się tirmani jednak ogarnęli.
Teoretycznie tak było w '97.
Obecnie cisnę z CB już dobre 20 lat. W ostatnich, stałem w
katastrofalnym korku na autostradzie, gdzie były karteki, straż i inne
atrakcje. Nie. Nic się nie zmieniło. Bekanie, puszczanie discopolo,
rzucanie kurwami, pedałami, i ogólnie pełen zestaw tirowca wzmocniony
upałem i wyziewami z koszulek. Nie ogarną się. To jest problem mentalny
tej grupy ludzi.
Pewną nadzieją jest zanikanie CB na rzecz aplikacji do informowania o
korkach. Cześć tirmanów, po upływie 20 lat od popularyzacji nawigacji,
powoli zaczyna ogarniać jak można znaleźć Zagórską inaczej niż żebrając
na radiu. Nie wszyscy jeszcze dali radę użyć tak nowoczesnych rzeczy jak
ekran w telefonie, ale wyraźnie sie poprawia. CB staje się zbędne. Z
resztą wyprowadzili się też na PMR.
> Tak jak ogarniają
> się gdy jest np. wypadek.
Właśnie niespecjalnie. Czasami usłyszysz "karetka leci na lewym" czy coś
w ten deseń, ale znacznie częściej to jest albo zero informacji (od
jakiś 5 lat), albo typowe wybicie szamba. Ale cisza jest obecnie normą.
> Inna sprawa, że to bekanie na CB jest przereklamowane. Nie zdarza się tak
> często, jak się powszechnie wydaje.
Na CB od 5 lat nic się już nie dzieje, a jak się już dzieje, to szambo.
Binarnie. Ostatnio leciałem trasą od Katowic do Warszawy z właczonym
radyjkiem. Wiesz ile było transmisji CB, jakichkolwiek? Zero.
Gdzie te czasy, jak z okolicy Katowic, codziennie, jakiś schizofrenik
czytał Apokalipsę, zorientowaną na co bardziej krwawe kawałki, ktoś inny
był interfejsem do googla i podawał informacje o korkach, a jeszcze ktoś
kordynował zakład pogrzebowy, aż po prozaiczne udawanie barana przez
wiele godzin bez śladu zmęczenia.
Czasami słycham też kanalu 9. Zero transmisji od wielu lat. Mieszkam
przy bardzo ruchliwej trasie.
>>> No i bez licencji nikt na KF / UKF nie będzie z tobą gadał, o ile nie
>>> będziesz miał bezpośredniego zagrożenia.
>> Myślisz, że w momencie wyłączenia zasilania w połowie kraju, ktoś bedzie
>> patrzył Ci na licencje?
> Nie wiem. Mam licencję 15 lat, ale nie byłem jeszcze takiej sytuacji.
No wiec nie. Ostatecznie ktoś dostanie "znak tymczasowy" i tyle. Liczy
się operatywność i chęc pomocy, a nie papier. Źle trzyma mikrofon i nie
wie kto w 1960 był prezesem czegośtam i by nie zdał egazminu? A kogo to
obchodzi, jak ludzie umierają.
> Ja zrobiłbym wyjątek gdyby ktoś faktycznie potrzebował realnej pomocy
> (zagrożenie życia, mienia, przekazanie komuś ważnego komunikatu), a nie
> "koledzy, bo ja mam radio, co się stało się?".
Wątpię, aby to był problem. Wielu ludzi nie ma nawet nadawania w
radyjku, mają skanery albo SDR.
>> No chyba, że wyłaczenie zasilania na dobę nie uważasz za zagrożenie.
> Zależy. Ja osobiście nie uważam, bo ja nie zależę od prądu tak, jak np.
> chorzy pod respiratorami, czy nawet osoby z cukrzycą, które muszą trzymać
> insulinę w lodówce. Jak nie będzie prądu to nie będzie, kiedyś wróci. Ja
> jestem na jedzenie i wodę a nie na prąd. Najwyżej mi sesja na IRCu spadnie
> i żarcie w lodówce się zepsuje, i na kolację zjem słodycze z szafki.
No więc w Hiszpani brakowało tylko kilku godzin do szabrowania sklepów
na masową skalę. Dzień jak codzień, nie?
> A że sklepy nie będą działały... w niedziele, święta, czy w nocy, też nie
> działają, i żyjemy.
Myślę, że nie do końca rozumiesz sytuację, kiedy wszyscy synchronicznie
panikują, "bo coś jest mocno inaczej". W hiszpani poszła plotka o
wybuchu wojny. I ona się bardzo szybko rozchodziła przez Grażyny pod
sklepami.
> Inna sprawa, że jak będę bardzo potrzebował prądu (żeby naładować telefon,
> radio, cokolwiek), to mam akumulatory, mam też baniaki z ropą do samochodu
> (czyli generatora prądu) -- to na wypadek jakby kiedyś zabrakło paliwa.
> Rotuję je (czyli tankuję bak z baniaków i potem tankuję baniaki).
99% suwerena nie ma. Ten suweren wyjdzie na ulicę i dowie się pod
sklepem, że to Wenusjanie atakują, bo szwagier dziadka zięcia znajomy mówił.
>> Co do problemów licencją: na radiu będzie *wtedy* o wiele więcej ludzi
>> bez licencji niz z licencją. Przynajmniej w takiej sytuacji, jak
>> zagrożenie w skali kraju.
> Ci ludzie muszą wiedzieć, gdzie nadawać. Nie wystarczy włączyć radio na
> dowolną częstotliwość.
Właśnie wystarczy znaleźć tą częstotliwość funkcją wbudowaną w prawie
każde radio. Dzięki braku dupereli jak offsety, to wystarczy. Pomoc może
wtedy wezwać każdy. *Nawet* ten bez licencji, o zgrozo! Nawet tumanistka
w urzędzie, jeśli tylko obsługa radia będzie na 1 przycisk, ma jakąś
szansę. Tylko nie na gałkę, to już wiadomo, że nie do przeskoczenia.
> Raczej spodziewałbym się, że będą nadawać na PMR, niekoniecznie przepisowo
> (pół wata i nieodkręcana antena).
Za mały zasięg do czegokolwiek użytecznego w sytuacji kryzysowej, w
zabudowie gęstej cieżko w ramach jednego osiedla łączność utrzymać. To
się nie nada za bardzo, będzie działało jak Grażyna pod sklepem,
roznosząc lokalne plotki.
-
76. Data: 2025-05-02 17:06:49
Temat: Re: Hiszpania bez pradu
Od: a...@h...invalid (Arnold Ziffel)
In pl.misc.elektronika heby <h...@p...onet.pl> wrote:
>> Tylko Baofenga trzeba jeszcze umieć użyć. Nie zakładałbym, że ktoś bez
>> licencji wie, gdzie czego szukać, itd.
>
> Nie musi. Baofengi mają opcję skanowania. W końcu trafią na coś, gdzie
> słychać gadanie i to z sensem. I się zatrzymają. W dodatku z powodu
> popsucia przemiennika nie ma offestów i innych bzdur. Naciskasz i gadasz.
Zakładasz że użytkownik Baofenga bez licencji wie, jak włączyć skanowanie.
Może i niektórzy wiedzą...
> Obecnie cisnę z CB już dobre 20 lat. W ostatnich, stałem w
> katastrofalnym korku na autostradzie, gdzie były karteki, straż i inne
> atrakcje. Nie. Nic się nie zmieniło. Bekanie, puszczanie discopolo,
> rzucanie kurwami, pedałami, i ogólnie pełen zestaw tirowca wzmocniony
> upałem i wyziewami z koszulek. Nie ogarną się. To jest problem mentalny
> tej grupy ludzi.
Nie wiem gdzie jeździsz. Ja korzystam z CB od 25 lat, w samochodzie od 16
lat. Jest zawsze włączone. Jasne, że ruch jest teraz mniejszy, w zasadzie
znikomy, ale jakieś puszczanie muzyki czy bekanie zdarza się bardzo
rzadko. Wyzwiska to swoją drogą, widać taki styl komunikacji mają.
Za to odkąd pojawili się Ukraińcy, coraz częściej słyszę ich na #19 ale w
FM.
> Pewną nadzieją jest zanikanie CB na rzecz aplikacji do informowania o
> korkach.
Jedynie taka nadzieja, że na CB będzie jeszcze bardziej cicho.
>> Tak jak ogarniają się gdy jest np. wypadek.
>
> Właśnie niespecjalnie. Czasami usłyszysz "karetka leci na lewym" czy coś
> w ten deseń, ale znacznie częściej to jest albo zero informacji (od
> jakiś 5 lat), albo typowe wybicie szamba. Ale cisza jest obecnie normą.
Parę razy zdarzyło mi się dowiedzieć o wypadku właśnie z CB, i to w
ostatnich latach. Ale tak, zwykle jest cisza, a jak pytasz to nikt nie
odpowiada.
> Na CB od 5 lat nic się już nie dzieje, a jak się już dzieje, to szambo.
> Binarnie. Ostatnio leciałem trasą od Katowic do Warszawy z właczonym
> radyjkiem. Wiesz ile było transmisji CB, jakichkolwiek? Zero.
Wiem, mam tak samo. Radio bardzo rzadko się odzywa, nawet porównując z
tym co było 15 lat temu. A 25 lat temu to w ogóle kwitło życie.
> Gdzie te czasy, jak z okolicy Katowic, codziennie, jakiś schizofrenik
> czytał Apokalipsę, zorientowaną na co bardziej krwawe kawałki, ktoś inny
> był interfejsem do googla i podawał informacje o korkach, a jeszcze ktoś
> kordynował zakład pogrzebowy, aż po prozaiczne udawanie barana przez
> wiele godzin bez śladu zmęczenia.
No to już nie wróci.
> Czasami słycham też kanalu 9. Zero transmisji od wielu lat. Mieszkam
> przy bardzo ruchliwej trasie.
#9 był ratunkowy, jak miało to sens, nie było komórek, za to była Ariadna,
itd. Choć kojarzę przynajmniej jedną osobę z MASR, która nadal ma nasłuch
na tym kanale.
Myślę że jakby teraz była potrzebna jakakolwiek pomoc, to najprędzej
znajdzie się na #19 (ja sam tak znalazłem, jak się zakopałem w lesie).
> No wiec nie. Ostatecznie ktoś dostanie "znak tymczasowy" i tyle. Liczy
> się operatywność i chęc pomocy, a nie papier. Źle trzyma mikrofon i nie
> wie kto w 1960 był prezesem czegośtam i by nie zdał egazminu? A kogo to
> obchodzi, jak ludzie umierają.
No i o tym mówię. Jak ludzie umierają, to jest zupełnie inna sytuacja. Jak
ludzie umierają to i na kanale służb możesz zawołać i jeśli nie miałeś
możliwości wezwać pomocy inaczej, to każdy sąd cię uniewinni.
> No więc w Hiszpani brakowało tylko kilku godzin do szabrowania sklepów
> na masową skalę. Dzień jak codzień, nie?
No bo ludzie wpadli w masową panikę. Pewnie kwestia tego, że nikt nic nie
wiedział. Pewnie jakby w radiu podali, że jest awaria, będzie usunięta,
nie bać się, to by nie szabrowali.
> Myślę, że nie do końca rozumiesz sytuację, kiedy wszyscy synchronicznie
> panikują, "bo coś jest mocno inaczej". W hiszpani poszła plotka o
> wybuchu wojny. I ona się bardzo szybko rozchodziła przez Grażyny pod
> sklepami.
Czyli problemem jest brak informacji a nie brak prądu.
> 99% suwerena nie ma. Ten suweren wyjdzie na ulicę i dowie się pod
> sklepem, że to Wenusjanie atakują, bo szwagier dziadka zięcia znajomy mówił.
Dlatego mówi się, żeby każdy miał naładowane radio (broadcastowe, nie
amatorskie). Oczywiście większość nie ma, ale jednak jakaś część ma. Inna
część ma sąsiada, który ma.
> Właśnie wystarczy znaleźć tą częstotliwość funkcją wbudowaną w prawie
> każde radio.
No Baofengi to akurat szybko nie skanują :) To nie Uniden z Close Call,
który kosztuje jednak parę stów. Ale tak, w końcu wyskanują. O ile akurat
w tym momencie będzie ktoś nadawał.
> Dzięki braku dupereli jak offsety, to wystarczy. Pomoc może wtedy wezwać
> każdy. *Nawet* ten bez licencji, o zgrozo! Nawet tumanistka w urzędzie,
> jeśli tylko obsługa radia będzie na 1 przycisk, ma jakąś szansę. Tylko
> nie na gałkę, to już wiadomo, że nie do przeskoczenia.
No może, o ile się dowoła. Ciekawe jak to wyglądało w Hiszpanii.
> Za mały zasięg do czegokolwiek użytecznego w sytuacji kryzysowej, w
> zabudowie gęstej cieżko w ramach jednego osiedla łączność utrzymać.
Dlatego mówię, że bez ograniczeń wbudowanych w PMR. Po prostu 70 cm. 446
nie różni się pod względem propagacji i tłumienia od 430-440.
Inna sprawa, że z 2 m nie będzie dużo lepiej. Tłumienie od budynków
mniejsze, ale cudów nie będzie. Jak masz wysoko antenę to się dowołasz,
jak jesteś na ulicy z krótkofalóweczką to będzie w sumie niewiele lepiej
niż z PMR. To częstotliwości, które normalnie pracują na fali przyziemnej.
Do tego Baofengi mają gówniane odbiorniki bez filtrów i często są głuche,
gdy normalne radio odbiera bez problemu, a dołączenie zewnętrznej anteny
(lub pójście wyżej, żeby słyszeć więcej) tylko pogarsza problem, bo się
odbiornik zatyka.
Zaletą Baofenga jest to, że jest tani, dostatecznie dobry, żeby działać na
małe odległości (lub np. do przemiennika) i można go w razie czego użyć
jako rzutki do anteny na KF albo przycisku do papieru.
--
Egipskie rekiny widziały już naprawdę sporo, ale ruskich ze słowami :
"O! Delfiny!" boją się do dzisiaj.
-
77. Data: 2025-05-02 18:30:59
Temat: Re: Hiszpania bez pradu
Od: heby <h...@p...onet.pl>
On 02/05/2025 17:06, Arnold Ziffel wrote:
> Zakładasz że użytkownik Baofenga bez licencji wie, jak włączyć skanowanie.
> Może i niektórzy wiedzą...
Zakoczę Cię: oni własnie po to kupili te radia. Najczęściej, aby sobie
posłuchać straży, albo samolotów. Mogli kupić profesjonalny skaner, ale
on jest średnio 7-10 razy droższy. Są też ludzie kupujący bez tego celu,
np. grzybiarze ponoć ostatnio zauwazyli, że takie coś istnieje i lasach
robiło się głośno na 144. Ci wciskają randomowe ustawienia i działają
mając w d... czy nie spadnie przez to jakiś samolot, ale jednak wiele
osób kupiło sobie Baofenga do podsłuchu różnych rzeczy i używają go jak
skaner.
> Nie wiem gdzie jeździsz. Ja korzystam z CB od 25 lat, w samochodzie od 16
> lat. Jest zawsze włączone. Jasne, że ruch jest teraz mniejszy, w zasadzie
> znikomy, ale jakieś puszczanie muzyki czy bekanie zdarza się bardzo
> rzadko. Wyzwiska to swoją drogą, widać taki styl komunikacji mają.
CB umarło. Widzisz jeszcze rosnące paznokcie w trumnie, ale ogólnie jest
martwe.
> Za to odkąd pojawili się Ukraińcy, coraz częściej słyszę ich na #19 ale w
> FM.
Możliwe, musze posłuchać, ale szukałem też po FM i jakoś nic ciekawego
nie znalazłem.
> Myślę że jakby teraz była potrzebna jakakolwiek pomoc, to najprędzej
> znajdzie się na #19 (ja sam tak znalazłem, jak się zakopałem w lesie).
Zgadza się, jak mi padłą opona w weekend na trasie koło Gdańska, to CB
radiowcy pomogli w 2 minuty znaleźć otwarty zakład i to było mistrzostwo
świata. Tylko że to było 12 lat temu. Ostatnio jak pytałem to gdzie
zjeść jakiś sensowny obiad, ale byle nie schabowy, to zostałem zbesztany
od pedałów, bo prawdziwy facet może jeść wyłącznie schabowe. Czyli
jednak pomoc, choć nieoczekiwana, bo psychologiczna. Myślę, że na CB
siedzą już głównie desperaci, może ludzie którzy zagubili się w tych
wszystkich nowoczesnych technologiach, zfrustrowani światem którego nie
pojmują i raz na jakiś czas jeszcze wybija szambo. Ale nawet to szambo,
to już nie to samo co kiedyś, zero finezji. Wychodzi na to że na CB
zostały już tylko te przypalone resztki z garnka.
>> No więc w Hiszpani brakowało tylko kilku godzin do szabrowania sklepów
>> na masową skalę. Dzień jak codzień, nie?
> No bo ludzie wpadli w masową panikę. Pewnie kwestia tego, że nikt nic nie
> wiedział. Pewnie jakby w radiu podali, że jest awaria, będzie usunięta,
> nie bać się, to by nie szabrowali.
"Radia" nie było, bo nadajniki padły. Były radiotelefony. Jako chyba
jedyny sposób na komunikację. Wczoraj mi mignął jakiś tekst o tym, że w
kilku miejscach tylko HAMy ratowali sytuację, bo inaczej wielu ludzi
mogło by umrzeć w tych windach i innych pułapkach.
> Czyli problemem jest brak informacji a nie brak prądu.
Brak prądu generuje brak informacji. Jak się okazało, księgowi
projektują stacje radiowe. Generatory? Zbędny koszt.
> Dlatego mówi się, żeby każdy miał naładowane radio (broadcastowe, nie
> amatorskie). Oczywiście większość nie ma, ale jednak jakaś część ma. Inna
> część ma sąsiada, który ma.
Radia, w rozumieniu suwerena, nie działały. To co działało, to
"krótkofalówki", ale w ciągłym rozumieniu społeczeństwa oraz literze
prawa naszego, te urządzenia sią kojarzone jako nielegalne lub co
najmniej podejrzane. Zamiast przeszkolić suwerena z cywilnych środków
łaczności, w szkole, szkoli się go z trenów i cierpień Wokulskiego. W
'90 nie było lepiej, tam się szkoliło z telefonów wojskowych na korbkę i
wzorków na pagonach ganarałów. Obrona cywilna leży i w 100% polega na
działaniu GSM a suweren nie dość, że nie jest preszkolony, to jeszcze za
głupi, aby się domyslić co robić.
>> Właśnie wystarczy znaleźć tą częstotliwość funkcją wbudowaną w prawie
>> każde radio.
> No Baofengi to akurat szybko nie skanują :)
Masz czas. W dodaku, jak mówię, wiele osób ma już tam wbite kanały, na
których coś jest. Straż, przemiennik, ochrona okolicznej budki z
prezerwatywami, cokolwiek interesującego.
-
78. Data: 2025-05-02 20:05:32
Temat: Re: Hiszpania bez pradu
Od: Mirek <m...@n...dev>
W dniu 2.05.2025 o 14:44, Arnold Ziffel pisze:
> To co tam może siać? Zakłócenia impulsowe z sieci przechodzą? Jakieś
> pasożytnicze rezonanse? Zbadałbym temat.
>
Temat jest zbadany. Sieje po zasilaniu switch do monitoringu na który
nie mam wpływu. Próbowałem załatwić sprawę polubownie ale nie dało się.
Zostało mi zgłosić do UKE ale odpuściłem.
Inna sprawa, że zanim założyli ten switch i przeszedłem na baterie to
miałem problemy z jedną ładowarką do telefonu - słychać było
pobzykiwanie jak skończyła ładować i z jedną żarówką LED, którą jak się
włączyło też było słychać warczenie na długich. No ale to było u mnie,
więc sobie mogłem wyłączyć albo wymienić.
--
Mirek
-
79. Data: 2025-05-02 20:49:28
Temat: Re: Hiszpania bez pradu
Od: ąćęłńóśźż <c...@b...pl>
Sieje, mam pół profi Sangeana.
-----
> A z zasilacza z trafo?
-
80. Data: 2025-05-02 21:02:46
Temat: Re: Hiszpania bez pradu
Od: ąćęłńóśźż <c...@b...pl>
Biorąc pod uwagę, że obecnie budowana większość mieszkań ma kuchnie wyłącznie na
prąd, to może być ciekawie.
-----
> Problem zacznie się, jak prądu nie będzie kilka dni, a nie dobę. Ale też po prostu
problem, a nie dramat i apokalipsa.


do góry
Jak kupić pierwsze mieszkanie? Eksperci podpowiadają