eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plGrupypl.sci.inzynieriaHiszpania bez pradu
Ilość wypowiedzi w tym wątku: 224

  • 71. Data: 2025-05-02 14:46:27
    Temat: Re: Hiszpania bez pradu
    Od: a...@h...invalid (Arnold Ziffel)

    In pl.misc.elektronika heby <h...@p...onet.pl> wrote:

    > W momemcie awarii zasilania przemiennik przestaje istnieć. W tym
    > momemcie masz kilkuset ludzie w okolicy z radiami nastrononymi na
    > odbieranie f przemiennika. Wykorzystaj to.

    No tylko wtedy ludzie będą słyszeli ciebie a ty ich, ale nie będą słyszeli
    siebie wzajemnie. Nadałbyś im sygnał na częstotliwości przemiennika, żeby
    przeszli na bezpośrednią?

    --
    Przebiega zając przez jezdnię, aż tu nagle się potknął. A jako, że zające
    maja 2 duże wystające zęby, to wbił się tymi zębami w asfalt. Próbuje
    cos na to poradzić i robi gwałtowne ruchy w dół i w górę, próbując się
    wydostać. Przechodzi w tym czasie obok bocian - zatrzymuje się i mówi...:
    - Ty zając, Ty się tak nie śmiej, bo żeś nieźle przyp*.*.


  • 72. Data: 2025-05-02 14:47:32
    Temat: Re: Hiszpania bez pradu
    Od: a...@h...invalid (Arnold Ziffel)

    In pl.misc.elektronika heby <h...@p...onet.pl> wrote:

    >>> Po pierwsze na KF, w okolicy 14xMHz pracuje wiele oficjalnych centrów
    >>> łączności typu straż itd.
    >> Masz na myśli UKF :)
    >
    > Mam na myśli KF. KrótkoFalarzy. Wynika to z kontekstu w wielu miejscach.

    Ok, już jasne. Po prostu nie stosuje się takiego nazewnictwa. Jak mówisz
    KF to krótkofalowcy zakładają, że mówisz o pasmach poniżej 30 MHz.

    --
    - Skąd ma pan takiego siniaka na głowie?
    - Byłem u lekarza. Na łupież zalecił mi nacierać włosy wodą
    toaletową. Nacierałem, nacierałem, aż w końcu deska sedesowa spadła mi
    na głowę.


  • 73. Data: 2025-05-02 15:00:16
    Temat: Re: Hiszpania bez pradu
    Od: a...@h...invalid (Arnold Ziffel)

    In pl.misc.elektronika heby <h...@p...onet.pl> wrote:

    >> Zauważ że na KF i UKF sprzęt ma garstka ludzi
    >
    > Baofenga, idę o zakłąd, ma co najmniej kilku ludzi na blokowisko.

    Tylko Baofenga trzeba jeszcze umieć użyć. Nie zakładałbym, że ktoś bez
    licencji wie, gdzie czego szukać, itd.

    >> CB ma w samochodzie każdy TIRowiec.
    >
    > To wada. Ostatnie co potrzebujemy podczas klęski zasilania to bekanie,
    > puszczanie discopolo i pytania gdzie jest Zagórska w Zgierzu.

    Myślę, że podczas klęski by się tirmani jednak ogarnęli. Tak jak ogarniają
    się gdy jest np. wypadek.

    Inna sprawa, że to bekanie na CB jest przereklamowane. Nie zdarza się tak
    często, jak się powszechnie wydaje.

    >> No i bez licencji nikt na KF / UKF nie będzie z tobą gadał, o ile nie
    >> będziesz miał bezpośredniego zagrożenia.
    >
    > Myślisz, że w momencie wyłączenia zasilania w połowie kraju, ktoś bedzie
    > patrzył Ci na licencje?

    Nie wiem. Mam licencję 15 lat, ale nie byłem jeszcze takiej sytuacji.

    Ja zrobiłbym wyjątek gdyby ktoś faktycznie potrzebował realnej pomocy
    (zagrożenie życia, mienia, przekazanie komuś ważnego komunikatu), a nie
    "koledzy, bo ja mam radio, co się stało się?".

    > No chyba, że wyłaczenie zasilania na dobę nie uważasz za zagrożenie.

    Zależy. Ja osobiście nie uważam, bo ja nie zależę od prądu tak, jak np.
    chorzy pod respiratorami, czy nawet osoby z cukrzycą, które muszą trzymać
    insulinę w lodówce. Jak nie będzie prądu to nie będzie, kiedyś wróci. Ja
    jestem na jedzenie i wodę a nie na prąd. Najwyżej mi sesja na IRCu spadnie
    i żarcie w lodówce się zepsuje, i na kolację zjem słodycze z szafki.

    A że sklepy nie będą działały... w niedziele, święta, czy w nocy, też nie
    działają, i żyjemy.

    Inna sprawa, że jak będę bardzo potrzebował prądu (żeby naładować telefon,
    radio, cokolwiek), to mam akumulatory, mam też baniaki z ropą do samochodu
    (czyli generatora prądu) -- to na wypadek jakby kiedyś zabrakło paliwa.
    Rotuję je (czyli tankuję bak z baniaków i potem tankuję baniaki).

    Problem zacznie się, jak prądu nie będzie kilka dni, a nie dobę. Ale też
    po prostu problem, a nie dramat i apokalipsa.

    > Co do problemów licencją: na radiu będzie *wtedy* o wiele więcej ludzi
    > bez licencji niz z licencją. Przynajmniej w takiej sytuacji, jak
    > zagrożenie w skali kraju.

    Ci ludzie muszą wiedzieć, gdzie nadawać. Nie wystarczy włączyć radio na
    dowolną częstotliwość.

    Raczej spodziewałbym się, że będą nadawać na PMR, niekoniecznie przepisowo
    (pół wata i nieodkręcana antena).

    --
    Rozmawia dwoch kolegow:
    - Podobno przestales pic?
    - To dzieki tesciowej, stale widzialem ja potrojnie!


  • 74. Data: 2025-05-02 15:38:06
    Temat: Re: Hiszpania bez pradu
    Od: heby <h...@p...onet.pl>

    On 02/05/2025 14:46, Arnold Ziffel wrote:
    >> W momemcie awarii zasilania przemiennik przestaje istnieć. W tym
    >> momemcie masz kilkuset ludzie w okolicy z radiami nastrononymi na
    >> odbieranie f przemiennika. Wykorzystaj to.
    > No tylko wtedy ludzie będą słyszeli ciebie a ty ich, ale nie będą słyszeli
    > siebie wzajemnie.

    To tylko przy założeniu że ludzie od KF to idioci. Myślę, że to słabe
    założenie.

    > Nadałbyś im sygnał na częstotliwości przemiennika, żeby
    > przeszli na bezpośrednią?

    Sami się domyślą. Naprawdę, ludzie ze środowiska KF potrafią myśleć.


  • 75. Data: 2025-05-02 16:09:35
    Temat: Re: Hiszpania bez pradu
    Od: heby <h...@p...onet.pl>

    On 02/05/2025 15:00, Arnold Ziffel wrote:
    >> Baofenga, idę o zakłąd, ma co najmniej kilku ludzi na blokowisko.
    > Tylko Baofenga trzeba jeszcze umieć użyć. Nie zakładałbym, że ktoś bez
    > licencji wie, gdzie czego szukać, itd.

    Nie musi. Baofengi mają opcję skanowania. W końcu trafią na coś, gdzie
    słychać gadanie i to z sensem. I się zatrzymają. W dodatku z powodu
    popsucia przemiennika nie ma offestów i innych bzdur. Naciskasz i gadasz.

    >> To wada. Ostatnie co potrzebujemy podczas klęski zasilania to bekanie,
    >> puszczanie discopolo i pytania gdzie jest Zagórska w Zgierzu.
    > Myślę, że podczas klęski by się tirmani jednak ogarnęli.

    Teoretycznie tak było w '97.

    Obecnie cisnę z CB już dobre 20 lat. W ostatnich, stałem w
    katastrofalnym korku na autostradzie, gdzie były karteki, straż i inne
    atrakcje. Nie. Nic się nie zmieniło. Bekanie, puszczanie discopolo,
    rzucanie kurwami, pedałami, i ogólnie pełen zestaw tirowca wzmocniony
    upałem i wyziewami z koszulek. Nie ogarną się. To jest problem mentalny
    tej grupy ludzi.

    Pewną nadzieją jest zanikanie CB na rzecz aplikacji do informowania o
    korkach. Cześć tirmanów, po upływie 20 lat od popularyzacji nawigacji,
    powoli zaczyna ogarniać jak można znaleźć Zagórską inaczej niż żebrając
    na radiu. Nie wszyscy jeszcze dali radę użyć tak nowoczesnych rzeczy jak
    ekran w telefonie, ale wyraźnie sie poprawia. CB staje się zbędne. Z
    resztą wyprowadzili się też na PMR.

    > Tak jak ogarniają
    > się gdy jest np. wypadek.

    Właśnie niespecjalnie. Czasami usłyszysz "karetka leci na lewym" czy coś
    w ten deseń, ale znacznie częściej to jest albo zero informacji (od
    jakiś 5 lat), albo typowe wybicie szamba. Ale cisza jest obecnie normą.

    > Inna sprawa, że to bekanie na CB jest przereklamowane. Nie zdarza się tak
    > często, jak się powszechnie wydaje.

    Na CB od 5 lat nic się już nie dzieje, a jak się już dzieje, to szambo.
    Binarnie. Ostatnio leciałem trasą od Katowic do Warszawy z właczonym
    radyjkiem. Wiesz ile było transmisji CB, jakichkolwiek? Zero.

    Gdzie te czasy, jak z okolicy Katowic, codziennie, jakiś schizofrenik
    czytał Apokalipsę, zorientowaną na co bardziej krwawe kawałki, ktoś inny
    był interfejsem do googla i podawał informacje o korkach, a jeszcze ktoś
    kordynował zakład pogrzebowy, aż po prozaiczne udawanie barana przez
    wiele godzin bez śladu zmęczenia.

    Czasami słycham też kanalu 9. Zero transmisji od wielu lat. Mieszkam
    przy bardzo ruchliwej trasie.

    >>> No i bez licencji nikt na KF / UKF nie będzie z tobą gadał, o ile nie
    >>> będziesz miał bezpośredniego zagrożenia.
    >> Myślisz, że w momencie wyłączenia zasilania w połowie kraju, ktoś bedzie
    >> patrzył Ci na licencje?
    > Nie wiem. Mam licencję 15 lat, ale nie byłem jeszcze takiej sytuacji.

    No wiec nie. Ostatecznie ktoś dostanie "znak tymczasowy" i tyle. Liczy
    się operatywność i chęc pomocy, a nie papier. Źle trzyma mikrofon i nie
    wie kto w 1960 był prezesem czegośtam i by nie zdał egazminu? A kogo to
    obchodzi, jak ludzie umierają.

    > Ja zrobiłbym wyjątek gdyby ktoś faktycznie potrzebował realnej pomocy
    > (zagrożenie życia, mienia, przekazanie komuś ważnego komunikatu), a nie
    > "koledzy, bo ja mam radio, co się stało się?".

    Wątpię, aby to był problem. Wielu ludzi nie ma nawet nadawania w
    radyjku, mają skanery albo SDR.

    >> No chyba, że wyłaczenie zasilania na dobę nie uważasz za zagrożenie.
    > Zależy. Ja osobiście nie uważam, bo ja nie zależę od prądu tak, jak np.
    > chorzy pod respiratorami, czy nawet osoby z cukrzycą, które muszą trzymać
    > insulinę w lodówce. Jak nie będzie prądu to nie będzie, kiedyś wróci. Ja
    > jestem na jedzenie i wodę a nie na prąd. Najwyżej mi sesja na IRCu spadnie
    > i żarcie w lodówce się zepsuje, i na kolację zjem słodycze z szafki.

    No więc w Hiszpani brakowało tylko kilku godzin do szabrowania sklepów
    na masową skalę. Dzień jak codzień, nie?

    > A że sklepy nie będą działały... w niedziele, święta, czy w nocy, też nie
    > działają, i żyjemy.

    Myślę, że nie do końca rozumiesz sytuację, kiedy wszyscy synchronicznie
    panikują, "bo coś jest mocno inaczej". W hiszpani poszła plotka o
    wybuchu wojny. I ona się bardzo szybko rozchodziła przez Grażyny pod
    sklepami.

    > Inna sprawa, że jak będę bardzo potrzebował prądu (żeby naładować telefon,
    > radio, cokolwiek), to mam akumulatory, mam też baniaki z ropą do samochodu
    > (czyli generatora prądu) -- to na wypadek jakby kiedyś zabrakło paliwa.
    > Rotuję je (czyli tankuję bak z baniaków i potem tankuję baniaki).

    99% suwerena nie ma. Ten suweren wyjdzie na ulicę i dowie się pod
    sklepem, że to Wenusjanie atakują, bo szwagier dziadka zięcia znajomy mówił.

    >> Co do problemów licencją: na radiu będzie *wtedy* o wiele więcej ludzi
    >> bez licencji niz z licencją. Przynajmniej w takiej sytuacji, jak
    >> zagrożenie w skali kraju.
    > Ci ludzie muszą wiedzieć, gdzie nadawać. Nie wystarczy włączyć radio na
    > dowolną częstotliwość.

    Właśnie wystarczy znaleźć tą częstotliwość funkcją wbudowaną w prawie
    każde radio. Dzięki braku dupereli jak offsety, to wystarczy. Pomoc może
    wtedy wezwać każdy. *Nawet* ten bez licencji, o zgrozo! Nawet tumanistka
    w urzędzie, jeśli tylko obsługa radia będzie na 1 przycisk, ma jakąś
    szansę. Tylko nie na gałkę, to już wiadomo, że nie do przeskoczenia.

    > Raczej spodziewałbym się, że będą nadawać na PMR, niekoniecznie przepisowo
    > (pół wata i nieodkręcana antena).

    Za mały zasięg do czegokolwiek użytecznego w sytuacji kryzysowej, w
    zabudowie gęstej cieżko w ramach jednego osiedla łączność utrzymać. To
    się nie nada za bardzo, będzie działało jak Grażyna pod sklepem,
    roznosząc lokalne plotki.


  • 76. Data: 2025-05-02 17:06:49
    Temat: Re: Hiszpania bez pradu
    Od: a...@h...invalid (Arnold Ziffel)

    In pl.misc.elektronika heby <h...@p...onet.pl> wrote:

    >> Tylko Baofenga trzeba jeszcze umieć użyć. Nie zakładałbym, że ktoś bez
    >> licencji wie, gdzie czego szukać, itd.
    >
    > Nie musi. Baofengi mają opcję skanowania. W końcu trafią na coś, gdzie
    > słychać gadanie i to z sensem. I się zatrzymają. W dodatku z powodu
    > popsucia przemiennika nie ma offestów i innych bzdur. Naciskasz i gadasz.

    Zakładasz że użytkownik Baofenga bez licencji wie, jak włączyć skanowanie.
    Może i niektórzy wiedzą...

    > Obecnie cisnę z CB już dobre 20 lat. W ostatnich, stałem w
    > katastrofalnym korku na autostradzie, gdzie były karteki, straż i inne
    > atrakcje. Nie. Nic się nie zmieniło. Bekanie, puszczanie discopolo,
    > rzucanie kurwami, pedałami, i ogólnie pełen zestaw tirowca wzmocniony
    > upałem i wyziewami z koszulek. Nie ogarną się. To jest problem mentalny
    > tej grupy ludzi.

    Nie wiem gdzie jeździsz. Ja korzystam z CB od 25 lat, w samochodzie od 16
    lat. Jest zawsze włączone. Jasne, że ruch jest teraz mniejszy, w zasadzie
    znikomy, ale jakieś puszczanie muzyki czy bekanie zdarza się bardzo
    rzadko. Wyzwiska to swoją drogą, widać taki styl komunikacji mają.

    Za to odkąd pojawili się Ukraińcy, coraz częściej słyszę ich na #19 ale w
    FM.

    > Pewną nadzieją jest zanikanie CB na rzecz aplikacji do informowania o
    > korkach.

    Jedynie taka nadzieja, że na CB będzie jeszcze bardziej cicho.

    >> Tak jak ogarniają się gdy jest np. wypadek.
    >
    > Właśnie niespecjalnie. Czasami usłyszysz "karetka leci na lewym" czy coś
    > w ten deseń, ale znacznie częściej to jest albo zero informacji (od
    > jakiś 5 lat), albo typowe wybicie szamba. Ale cisza jest obecnie normą.

    Parę razy zdarzyło mi się dowiedzieć o wypadku właśnie z CB, i to w
    ostatnich latach. Ale tak, zwykle jest cisza, a jak pytasz to nikt nie
    odpowiada.

    > Na CB od 5 lat nic się już nie dzieje, a jak się już dzieje, to szambo.
    > Binarnie. Ostatnio leciałem trasą od Katowic do Warszawy z właczonym
    > radyjkiem. Wiesz ile było transmisji CB, jakichkolwiek? Zero.

    Wiem, mam tak samo. Radio bardzo rzadko się odzywa, nawet porównując z
    tym co było 15 lat temu. A 25 lat temu to w ogóle kwitło życie.

    > Gdzie te czasy, jak z okolicy Katowic, codziennie, jakiś schizofrenik
    > czytał Apokalipsę, zorientowaną na co bardziej krwawe kawałki, ktoś inny
    > był interfejsem do googla i podawał informacje o korkach, a jeszcze ktoś
    > kordynował zakład pogrzebowy, aż po prozaiczne udawanie barana przez
    > wiele godzin bez śladu zmęczenia.

    No to już nie wróci.

    > Czasami słycham też kanalu 9. Zero transmisji od wielu lat. Mieszkam
    > przy bardzo ruchliwej trasie.

    #9 był ratunkowy, jak miało to sens, nie było komórek, za to była Ariadna,
    itd. Choć kojarzę przynajmniej jedną osobę z MASR, która nadal ma nasłuch
    na tym kanale.

    Myślę że jakby teraz była potrzebna jakakolwiek pomoc, to najprędzej
    znajdzie się na #19 (ja sam tak znalazłem, jak się zakopałem w lesie).

    > No wiec nie. Ostatecznie ktoś dostanie "znak tymczasowy" i tyle. Liczy
    > się operatywność i chęc pomocy, a nie papier. Źle trzyma mikrofon i nie
    > wie kto w 1960 był prezesem czegośtam i by nie zdał egazminu? A kogo to
    > obchodzi, jak ludzie umierają.

    No i o tym mówię. Jak ludzie umierają, to jest zupełnie inna sytuacja. Jak
    ludzie umierają to i na kanale służb możesz zawołać i jeśli nie miałeś
    możliwości wezwać pomocy inaczej, to każdy sąd cię uniewinni.

    > No więc w Hiszpani brakowało tylko kilku godzin do szabrowania sklepów
    > na masową skalę. Dzień jak codzień, nie?

    No bo ludzie wpadli w masową panikę. Pewnie kwestia tego, że nikt nic nie
    wiedział. Pewnie jakby w radiu podali, że jest awaria, będzie usunięta,
    nie bać się, to by nie szabrowali.

    > Myślę, że nie do końca rozumiesz sytuację, kiedy wszyscy synchronicznie
    > panikują, "bo coś jest mocno inaczej". W hiszpani poszła plotka o
    > wybuchu wojny. I ona się bardzo szybko rozchodziła przez Grażyny pod
    > sklepami.

    Czyli problemem jest brak informacji a nie brak prądu.

    > 99% suwerena nie ma. Ten suweren wyjdzie na ulicę i dowie się pod
    > sklepem, że to Wenusjanie atakują, bo szwagier dziadka zięcia znajomy mówił.

    Dlatego mówi się, żeby każdy miał naładowane radio (broadcastowe, nie
    amatorskie). Oczywiście większość nie ma, ale jednak jakaś część ma. Inna
    część ma sąsiada, który ma.

    > Właśnie wystarczy znaleźć tą częstotliwość funkcją wbudowaną w prawie
    > każde radio.

    No Baofengi to akurat szybko nie skanują :) To nie Uniden z Close Call,
    który kosztuje jednak parę stów. Ale tak, w końcu wyskanują. O ile akurat
    w tym momencie będzie ktoś nadawał.

    > Dzięki braku dupereli jak offsety, to wystarczy. Pomoc może wtedy wezwać
    > każdy. *Nawet* ten bez licencji, o zgrozo! Nawet tumanistka w urzędzie,
    > jeśli tylko obsługa radia będzie na 1 przycisk, ma jakąś szansę. Tylko
    > nie na gałkę, to już wiadomo, że nie do przeskoczenia.

    No może, o ile się dowoła. Ciekawe jak to wyglądało w Hiszpanii.

    > Za mały zasięg do czegokolwiek użytecznego w sytuacji kryzysowej, w
    > zabudowie gęstej cieżko w ramach jednego osiedla łączność utrzymać.

    Dlatego mówię, że bez ograniczeń wbudowanych w PMR. Po prostu 70 cm. 446
    nie różni się pod względem propagacji i tłumienia od 430-440.

    Inna sprawa, że z 2 m nie będzie dużo lepiej. Tłumienie od budynków
    mniejsze, ale cudów nie będzie. Jak masz wysoko antenę to się dowołasz,
    jak jesteś na ulicy z krótkofalóweczką to będzie w sumie niewiele lepiej
    niż z PMR. To częstotliwości, które normalnie pracują na fali przyziemnej.
    Do tego Baofengi mają gówniane odbiorniki bez filtrów i często są głuche,
    gdy normalne radio odbiera bez problemu, a dołączenie zewnętrznej anteny
    (lub pójście wyżej, żeby słyszeć więcej) tylko pogarsza problem, bo się
    odbiornik zatyka.

    Zaletą Baofenga jest to, że jest tani, dostatecznie dobry, żeby działać na
    małe odległości (lub np. do przemiennika) i można go w razie czego użyć
    jako rzutki do anteny na KF albo przycisku do papieru.

    --
    Egipskie rekiny widziały już naprawdę sporo, ale ruskich ze słowami :
    "O! Delfiny!" boją się do dzisiaj.


  • 77. Data: 2025-05-02 18:30:59
    Temat: Re: Hiszpania bez pradu
    Od: heby <h...@p...onet.pl>

    On 02/05/2025 17:06, Arnold Ziffel wrote:
    > Zakładasz że użytkownik Baofenga bez licencji wie, jak włączyć skanowanie.
    > Może i niektórzy wiedzą...

    Zakoczę Cię: oni własnie po to kupili te radia. Najczęściej, aby sobie
    posłuchać straży, albo samolotów. Mogli kupić profesjonalny skaner, ale
    on jest średnio 7-10 razy droższy. Są też ludzie kupujący bez tego celu,
    np. grzybiarze ponoć ostatnio zauwazyli, że takie coś istnieje i lasach
    robiło się głośno na 144. Ci wciskają randomowe ustawienia i działają
    mając w d... czy nie spadnie przez to jakiś samolot, ale jednak wiele
    osób kupiło sobie Baofenga do podsłuchu różnych rzeczy i używają go jak
    skaner.

    > Nie wiem gdzie jeździsz. Ja korzystam z CB od 25 lat, w samochodzie od 16
    > lat. Jest zawsze włączone. Jasne, że ruch jest teraz mniejszy, w zasadzie
    > znikomy, ale jakieś puszczanie muzyki czy bekanie zdarza się bardzo
    > rzadko. Wyzwiska to swoją drogą, widać taki styl komunikacji mają.

    CB umarło. Widzisz jeszcze rosnące paznokcie w trumnie, ale ogólnie jest
    martwe.

    > Za to odkąd pojawili się Ukraińcy, coraz częściej słyszę ich na #19 ale w
    > FM.

    Możliwe, musze posłuchać, ale szukałem też po FM i jakoś nic ciekawego
    nie znalazłem.

    > Myślę że jakby teraz była potrzebna jakakolwiek pomoc, to najprędzej
    > znajdzie się na #19 (ja sam tak znalazłem, jak się zakopałem w lesie).

    Zgadza się, jak mi padłą opona w weekend na trasie koło Gdańska, to CB
    radiowcy pomogli w 2 minuty znaleźć otwarty zakład i to było mistrzostwo
    świata. Tylko że to było 12 lat temu. Ostatnio jak pytałem to gdzie
    zjeść jakiś sensowny obiad, ale byle nie schabowy, to zostałem zbesztany
    od pedałów, bo prawdziwy facet może jeść wyłącznie schabowe. Czyli
    jednak pomoc, choć nieoczekiwana, bo psychologiczna. Myślę, że na CB
    siedzą już głównie desperaci, może ludzie którzy zagubili się w tych
    wszystkich nowoczesnych technologiach, zfrustrowani światem którego nie
    pojmują i raz na jakiś czas jeszcze wybija szambo. Ale nawet to szambo,
    to już nie to samo co kiedyś, zero finezji. Wychodzi na to że na CB
    zostały już tylko te przypalone resztki z garnka.

    >> No więc w Hiszpani brakowało tylko kilku godzin do szabrowania sklepów
    >> na masową skalę. Dzień jak codzień, nie?
    > No bo ludzie wpadli w masową panikę. Pewnie kwestia tego, że nikt nic nie
    > wiedział. Pewnie jakby w radiu podali, że jest awaria, będzie usunięta,
    > nie bać się, to by nie szabrowali.

    "Radia" nie było, bo nadajniki padły. Były radiotelefony. Jako chyba
    jedyny sposób na komunikację. Wczoraj mi mignął jakiś tekst o tym, że w
    kilku miejscach tylko HAMy ratowali sytuację, bo inaczej wielu ludzi
    mogło by umrzeć w tych windach i innych pułapkach.

    > Czyli problemem jest brak informacji a nie brak prądu.

    Brak prądu generuje brak informacji. Jak się okazało, księgowi
    projektują stacje radiowe. Generatory? Zbędny koszt.

    > Dlatego mówi się, żeby każdy miał naładowane radio (broadcastowe, nie
    > amatorskie). Oczywiście większość nie ma, ale jednak jakaś część ma. Inna
    > część ma sąsiada, który ma.

    Radia, w rozumieniu suwerena, nie działały. To co działało, to
    "krótkofalówki", ale w ciągłym rozumieniu społeczeństwa oraz literze
    prawa naszego, te urządzenia sią kojarzone jako nielegalne lub co
    najmniej podejrzane. Zamiast przeszkolić suwerena z cywilnych środków
    łaczności, w szkole, szkoli się go z trenów i cierpień Wokulskiego. W
    '90 nie było lepiej, tam się szkoliło z telefonów wojskowych na korbkę i
    wzorków na pagonach ganarałów. Obrona cywilna leży i w 100% polega na
    działaniu GSM a suweren nie dość, że nie jest preszkolony, to jeszcze za
    głupi, aby się domyslić co robić.

    >> Właśnie wystarczy znaleźć tą częstotliwość funkcją wbudowaną w prawie
    >> każde radio.
    > No Baofengi to akurat szybko nie skanują :)

    Masz czas. W dodaku, jak mówię, wiele osób ma już tam wbite kanały, na
    których coś jest. Straż, przemiennik, ochrona okolicznej budki z
    prezerwatywami, cokolwiek interesującego.


  • 78. Data: 2025-05-02 20:05:32
    Temat: Re: Hiszpania bez pradu
    Od: Mirek <m...@n...dev>

    W dniu 2.05.2025 o 14:44, Arnold Ziffel pisze:

    > To co tam może siać? Zakłócenia impulsowe z sieci przechodzą? Jakieś
    > pasożytnicze rezonanse? Zbadałbym temat.
    >

    Temat jest zbadany. Sieje po zasilaniu switch do monitoringu na który
    nie mam wpływu. Próbowałem załatwić sprawę polubownie ale nie dało się.
    Zostało mi zgłosić do UKE ale odpuściłem.
    Inna sprawa, że zanim założyli ten switch i przeszedłem na baterie to
    miałem problemy z jedną ładowarką do telefonu - słychać było
    pobzykiwanie jak skończyła ładować i z jedną żarówką LED, którą jak się
    włączyło też było słychać warczenie na długich. No ale to było u mnie,
    więc sobie mogłem wyłączyć albo wymienić.

    --
    Mirek


  • 79. Data: 2025-05-02 20:49:28
    Temat: Re: Hiszpania bez pradu
    Od: ąćęłńóśźż <c...@b...pl>

    Sieje, mam pół profi Sangeana.


    -----
    > A z zasilacza z trafo?


  • 80. Data: 2025-05-02 21:02:46
    Temat: Re: Hiszpania bez pradu
    Od: ąćęłńóśźż <c...@b...pl>

    Biorąc pod uwagę, że obecnie budowana większość mieszkań ma kuchnie wyłącznie na
    prąd, to może być ciekawie.


    -----
    > Problem zacznie się, jak prądu nie będzie kilka dni, a nie dobę. Ale też po prostu
    problem, a nie dramat i apokalipsa.

strony : 1 ... 7 . [ 8 ] . 9 ... 20 ... 23


Szukaj w grupach

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: