eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plGrupypl.comp.programmingSoftware warrantiesRe: Software warranties
  • Data: 2011-07-13 21:37:16
    Temat: Re: Software warranties
    Od: Maciej Sobczak <s...@g...com> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    On Jul 12, 11:01 pm, Sebastian Biały <h...@p...onet.pl> wrote:

    > > Ja nie oczekuję od konsumenckiego softu, żeby działał na 100%.
    > > Oczekuję natomiast, że producent ruszy dupę, jeśli trafię na błąd.
    >
    > Jak go do tego zmusisz? Karą finansową? Pójdzie z torbami. Rynek
    > reguluje to *dostatecznie*.

    Nie bardzo. Kupiłem program, który się sypie. Co mogę zrobić w ramach
    wolnego rynku? Nie kupić tego programu po raz drugi i w ten sposób
    ukarać producenta? Ha-ha-ha. Na świecie jest jeszcze ~6 miliardów
    potencjalnych frajerów i wystarczy tego na długo, więc żadnej
    dostatecznej auto-regulacji rynku tu nie dostrzegam.
    Teoretycznie mógłbym też zainwestować masę czasu i/lub kasy w czarną
    kampanię i w ten sposób ukarać producenta. Ponownie: ha-ha-ha. Nie mam
    na to ani czasu ani kasy.

    > > Natomiast istnieje mechanizm ochrony konsumenta w postaci
    > > gwarancji, dzięki któremu jeśli coś nie działa, to można liczyć na
    > > jakiś ciąg dalszy. Np. na naprawę lub wymianę.
    >
    > Na co można wymienić software?

    Na masę różnych rzeczy, łącznie z przeprosinowymi biletami na basen
    albo do cyrku.

    > Na drugi, identyczny egzemplarz?

    Nie musi być identyczny. Może być kolejny model.
    Robi się tak z pralkami, gdy wymiana na ten sam model nie jest możliwa
    lub skuteczna.

    > Jak
    > mozna naprawić software?

    No nie wiem, może by jakiegoś programisty zapytać?

    > Gorzej, jak *szybko* można naprawić software? W
    > 14 dni roboczych?

    Większość swoich bugów tak naprawiam, więc chyba da się.

    Może to być również schemat kombinowany - albo naprawi w N dni
    roboczych albo wymienia na inny model albo... zwraca kasę? Zapomniałeś
    o tej opcji, czy celowo pominąłeś? To bardzo dobra opcja.

    Gwarancje nie są sprzeczne z wolnym rynkiem. Wręcz przeciwnie - one
    przyśpieszają działanie mechanizmów wolnego rynku, bo szybciej
    przekładają niską jakość w koszty producenta. Jak producent non-stop
    robi shit, to znika na skutek kosztów reklamacji. Jak robi dobre
    produkty, to nie ma takich kosztów. Dodatkowo dochodzi fakt, że
    produktowi z gwarancją ufam bardziej i jestem wtedy bardziej skłonny
    do zakupów. Nie widzę tu żadnej sprzeczności z wolnym rynkiem ani z
    regułami konkurencji. Co więcej - producenci mogą dodatkowo konkurować
    warunkami tej gwarancji (np. 1 rok vs. 2 lata vs. 5 lat vs. 10 lat,
    itd.) i w ten sposób zachęcać do skorzystania z ich oferty. To jest
    wolny rynek w pełnej krasie.

    > Swoją drogą rynek software to jeden z niewielu przykładów miejsca gdzie
    > walczy się własnie jakoscią a nie certyfikatami, znaczkami CE i innymi
    > wymyslami tumanistow.

    Mieszasz różne rzeczy. Certyfikaty i gwarancje są kompletnie
    ortogonalne. Certyfikat mówi, że coś zostało sprawdzone a gwarancja,
    że producent bierze odpowiedzialność, gdy coś się sypnie. To
    są kompletnie niezależne sprawy.

    A skoro już jesteśmy przy certyfikatach - wnioskuję, że jesteś im
    przeciwny.

    Otóż dzisiaj przyszedł mi do głowy ciekawy przykład - znaczki W3C, że
    strona jest zgodna z jakimś tam HTMLem czy innym CSSem. Różne te
    znaczki są, jeden z nich wygląda tak:

    http://validator.w3.org/images/valid_icons/valid-xht
    ml10

    To są normalne, regularne certyfikaty.
    Skąd się wzięły?

    Otóż swego czasu był wolny rynek. Producenci przeglądarek i stron www
    "konkurowali" ze sobą w ten sposób, że robili co tylko chcieli,
    skutkiem czego nic na niczym nie działało. Tworzenie stron trwało
    długo i było bardzo kosztowne, bo programiści musieli testować dłużej
    swoje systemy a konkurencja między przeglądarkami to też był smutny
    żart.

    I w końcu wymyślono te znaczki a nawet zrobiono z nich wartość dodaną,
    z której programiści zaczęli być dumni. Niektórzy cały czas to
    przyklejają do swoich stron, nawet jeśli kompletnie nie pasuje
    wizualnie do reszty.
    W każdym razie, jak się programiści uparli, że będą pisać zgodnie ze
    standardami, to zniknęły problemy z niekompatybilnością wszystkiego,
    spadły koszty, wzrosła szybkość tworzenia nowych systemów (powiedzmy,
    że to sprzyja innowacyjności) i udrożniła się konkurencyjność między
    przeglądarkami.

    Powtórz za mną:

    Wprowadzenie certyfikatów kompatybilności ze standardem pozwoliło a)
    obniżyć koszty, b) zwiększyć innowacyjność i c) konkurencyjność między
    produktami.

    Słowa kluczowe, których bardzo nie lubisz: certyfikat, walidacja
    zgodności, standard.
    Słowa, które chyba lubisz: tani, innowacyjny, konkurencyjny.

    Jak to widzisz?

    Ciekawostką jest to, że Komisja Europejska ani inne ONZ nie maczało w
    tym palców. Rynek sam do tego doszedł. Tak, właśnie ten Twój wolny
    rynek postanowił się ostandaryzować, zwalidować i wycertyfikować. Po
    to, żeby było taniej, innowacyjnie i konkurencyjnie.

    Ja nie widzę w tym żadnego problemu.

    (ale to tak btw, bo związku z gwarancjami nie ma to żadnego)

    --
    Maciej Sobczak * http://www.msobczak.com * http://www.inspirel.com

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: