eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plGrupypl.misc.elektronikaSterownik kotła CO praca PWMRe: Sterownik kotła CO praca PWM
  • Data: 2025-11-26 20:15:36
    Temat: Re: Sterownik kotła CO praca PWM
    Od: Jarosław Sokołowski <j...@l...waw.pl> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    Pan J.F napisał:

    >>>> PWM pracuje z stałymi parametrami:
    >>>> * minimalny czas załączenia przekaźnika - 3 min,
    >>>> * cykle na godzinę - 4
    >>>> * zakres działania algorytmu PWM - 0,7°C.
    >>>>
    >>>> Czyli wiadomo, że w tym trybie kocioł będzie włączał się dokładnie
    >>>> 96 razy na dobę i tyleż razy wyłączał.
    >>>
    >>> No chyba, że zrobi się ciepło ... a moze trafi w ten "zakres działania
    >>> PWM" ?
    >>
    >> Minimalne wypełnienie to 3/15, czyli 20% pełnej mocy. Przy mniejszym
    >> zapotrzebowaniu na energię sterownik najprawdopodobniej wyłączy kocioł
    >> całkowicie (choć tu pewności nie mam).
    >
    > Tzn na dłużej, bo wszak wyłącza go co 15 minut (?)

    Na *minimum* 3 minuty. Jeśli mu wyjdzie, że to za dużo, może w ogóle
    nie włączać. W tym kwadransie, bo w kolejnym już może odpalić. Tak by
    było najlepiej.

    >>> Chyba prędzej zmierzyć.
    >> Mierzenie liczby zdarzeń nazywamy "liczeniem".
    >
    > Myślałem, że z teorii :-)

    Przyjmijmy więc, że liczenie bywa albo praktyczne, albo teoretyczne.

    > Skoro jak piszą - tryb PWM ma zmiejszyc wahania temperatury,
    > to widać kocioł jest załączany i wyłączany częsciej niż w trybie
    > histerezowym :-)

    Piszą wprost, że ich algorytm PWM zakłada różnicę temperatur 0,7°C.

    > Aczkolwiek ... cel to jedno, a rzeczywistość to drugie :-)

    No więc właśnie, wydawałoby się, że przełączeń powinno być tyle samo,
    co przy histerezie 0,7°C (w idiolekcie kotlarzy jest to 0,35°C, chyba
    dlatego, że lepiej wybrzmiewa w marketingu). W rzeczywistości może być
    jednak mniej.

    Nie od rzeczy będzie tu przypomnieć, że *już 15 lat temu* kolega PeJot
    *planował* zmianę histerezy z 0,5 na 0,25 stopnia. Upatrywał w tym drogę
    do celu, jakim było wyeliminowanie wahań o *3 stopnie* w niektórych
    pomieszczeniach, które to zjawisko pojawiło się po wyprowadzce sąsieda
    z dołu. O tym, że kolega PeJot ma zawory *termostatyczne*, pisałem już
    poprzednio.

    >> W skrócie: kocioł ma już 24 lata i się od włączania i wyłączania nie
    >> zepsuł (to mnie nie dziwi);
    >
    > Rozszerzanie i kurczenie od zmian temperatury tam jednak zachodzi.
    > Pytanie - jak wielkie naprężenia generuje. Producent powinien to
    > odpowiednio zaprojektować.

    Kurczę, jakie zmiany? Jakie kurczenie?! Producent projektuje kocioł
    z nadzieją, że będzie normalnie eksploatowany. Czyli rury z wodą cały
    czas w mniej więcej tej samej temperaturze. Temu służy termostat
    (wodny) stabilizujący temperaturę wody w obiegu.

    > No i czy częstsza praca nie powoduje przypadkiem spadku wahań
    > temperatur w piecu.

    Powoduje. Dlatego wywaliłem na złom kocioł z dobrym wymiennikiem,
    ale zepsutym termostatem. Brak zniszczeń od wysokiej tempertury
    trochę dziwi, ale może tak ma być. Doświadczeń brak, bo mało kogo
    stać na takie eksperymenty.

    >> nie zepsuł się też od ciągłej pracy przy temperaturze 85°C
    >> zdeterminowanej przez przedziwną budowę reszty instalacji
    >> (intrygujące, w każdym razie szacun dla producenta kotła).
    >
    > 85C to nie jest jakaś wielka temperatura jak na piec ..

    To jest *ogromna* temperatura jak na gazowy kocioł CO. Normalnie
    jak się włoży rękę w wylot spalin, to czuć wilgotne ciepełko o
    temperaturze fizjologiczniej. Ta różnica w temperaturze, normowana
    przez ciepło właściwe wody (i cenę gazu), daje nam wspomniane
    złotóweczki ulatujące kominem.

    >> Ile złotówek uciekło przez komin w ciągu minionego ćwierćwiecza
    >> w związku z dramatycznym spadkiem sprawności przy takiej
    >> temperaturze, to nawet nie chcę szacować.
    >
    > A jaka była temperatura na powrocie z instalacji CO

    Według relacji kol. PeJota -- 85°C w kotle, a 40 stopni mniej
    na powrocie. U mnie różnica jest ręką niewyczuwalna. Może to
    być jeden stopień lub coś koło tego.

    >> Wystarczy samemu się nauczyć, by przy zmianie pogody coś
    >> w kotle przestawić. Zwykle nie częściej niż raz w tygodniu.
    >
    > czyli jednak cos trzeba :-)

    Nie przeczę. Dla mnie to wysiłek akceptowalny. Mam porównanie
    z wysiłkiem przy szuflowaniu dziesięciu ton koksu na sezon.
    Miałem tak przez jedna zimę, dawno temu, bardzo dawno.

    >> Nawet bez regulatora pogodowego nie jest to uciążliwe.
    >
    > Progowo-histerezowy regulator powinien sobie poradzić.

    Ale słabo. Stałe szasowe budynku to są długie godziny, a stałe
    czasowe obiegu wody raczej minuty. Skoro jesteśmy na tej grupie,
    to hobbystom eksploatującum stare kotły mogę polecić zamianę
    mechanicznego termostatu na elektroniczny. Oszczędności biorą
    się nie ze zmiany sprawności kotła (ta od dawna jest wysoka),
    ale z możliwości zadania temperatury wody na dokładnie 41°C,
    a nie "gdzieś między 40 a 50", jak to bywa przy pokrętłach.

    W drugiej iteracji temperaturę wody może określać termometr
    na zewnątrz. W pierwszym przybliżeniu (całkiem dobrym!) trzeba
    trzymać się zasady, że różnica temperatury zewnętrznej względem
    20°C ma być proporcjonalna do różnicy temperatury 20°C względem
    temperatury wody rurzanej. Współczynik tej proporcji trzeba
    sobie samemu wyliczyć albo zmierzyć. Robota w sam raz na arduino
    i sobotnie popołudnie.

    Jarek

    --
    Jeszczeć młoda jest i ona,
    Ależ wdowa -- doświadczona,
    Zna proporcją, mocium panie,
    I nie każe fircykować.

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: